prl cooltura
       
Piątek, 03.04.2020 Pankracego, Renaty, Ryszarda
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Wolność, równość i ciastko z kremem!
Wolność, równość i ciastko z kremem!

Radosław Zapałowski


ostatnia aktualizacja: 2012/02/03 11:24

Widmo rewolucji krąży po świecie. Dużej rewolucji. Do grona oburzonych, biednych, bezrobotnych, robotników i zdesperowanych już niedługo dołączy kolejna grupa społeczna.


Także wyśmiewana, dyskredytowana i spychana na margines życia społecznego. Od lat media, lekarze, dietetycy i celebryci powtarzają, że nadwaga jest nieestetyczna. Oznacza brak kontroli i przejadanie się, a także ubóstwo mentalne i moralne bankructwo. Nadwaga to powód do wstydu. Poddawani społecznej presji i ostracyzmowi ludzie otyli czują się coraz bardziej dyskryminowani. I chcą rewolucji!

Duży problem

W zachodnim świecie udało się wyplenić dyskryminację na tle rasowym, seksualnym czy etnicznym. Ale w tym samym czasie pojawiła się kolejna uciskana (większa) mniejszość. Dzisiaj, kiedy panuje kult zdrowej żywności, sportowego trybu życia i szczupłych ciał, nadwaga nie jest trendy.

To powód do wstydu. Nieprzyjemne docinki w szkołach, medialna nagonka i społeczna pogarda towarzyszą osobom otyłym od wczesnych lat ich życia. Ludzie z nadwagą są spychani na społeczny i zawodowy margines.

Otyłość już dawno uznano za jedną z największych plag społecznych. Z choroby cywilizacyjnej społeczna nadwaga stała się problemem politycznym i ekonomicznym. Sprawozdanie z 2007 r., „The Foresight Report: Tackling Obesities: Future Choices Project”, przewidywało, że w przypadku braku społecznych i politycznych działań w Wielkiej Brytanii w roku 2050 otyłych będzie 60 proc. mężczyzn, 50 proc. kobiet i 25 proc. dzieci, a walka ze społeczną nadwagą kosztować będzie olbrzymie sumy i wymusi rozdęcie budżetu brytyjskiej służby zdrowia do 45 miliardów funtów. Te przewidywania szybko stały się nieaktualne.

W nowym raporcie, tym razem National Heart Forum, naukowcy zaalarmowali, że już do 2020 r. w Wielkiej Brytanii 8 na 10 mężczyzn i 7 na 10 kobiet będzie miało nadwagę lub będzie otyłych.
Przewidywania prof. Klim McPherson z Oxford University wskazują, że do 2050 r. otyłość na Wyspach Brytyjskich wywoła: wzrost liczby udarów mózgu (o 23 proc.), wzrost przypadków nadciśnienia (o 34 proc.), wzrost liczby chorych na chorobę wieńcową (o 44 proc.) i wzrost częstotliwości występowania cukrzycy (o 98 proc.).

Odchudzaj się lub płać!

Społeczny opór przeciwko ludziom otyłym ma więc nie tylko estetyczne podłoże. To również problem ekonomiczny. Rachunek za najczęściej spożywane przez ludzi otyłych śmieciowe jedzenie, napoje gazowane oraz chemiczne mrożonki zapłacą wszyscy. Być może dlatego ludziom otyłym, ze wskaźnikiem masy ciała (BMI) większym niż 30, odmawia się takich samych praw jak szczupłym.

 Pojawiają się propozycje, aby ci z nadwagą płacili większe podatki i składki zdrowotne. Bo nie tyko są oni winni wzrostowi nakładów na NHS, ale także tworzenia nowej generacji otyłych dzieci. W ostatniej dekadzie otyłość wśród najmłodszych zwiększyła się niemal o 40 proc. Jednak powtarzanie tych alarmujących danych niewiele daje. Presja państwa, społeczeństwa i mediów odnosi wręcz odwrotny skutek.

Powoduje obsesję na punkcie odchudzania. Ludzie popadają z jednej skrajności w drugą. Coraz więcej osób cierpi na zaburzenia odżywiania. The Royal College of Psychiatrists szacuje, że jeden na 1000 młodych mężczyzn i siedem na 1000 młodych kobiet cierpi dziś na zaburzenia żywieniowe. To również są ofiary medialnej i społecznej presji dotyczącej „zdrowego odżywiania” oraz „nienagannej sylwetki”. Panuje bowiem powszechne przekonanie, że otyli gorzej sobie radzą na rynku pracy, mają większe problemy zdrowotne i są nieakceptowani towarzysko. Są społecznymi pariasami XXI wieku.

Cykliczne raporty naukowe i akcje społeczne mające na celu walkę z plagą otyłości utrwalają ten pogląd. Modelki o rozmiarze 0 wyznaczają trendy dotyczące pożądanego wyglądu. Wyliczenia, ile przez ludzi z nadwagą tracą finanse publiczne, tworzą podłoże ekonomicznej krytyki. Funkcjonujemy w czasach, w których zwroty takie, jak „moralny obowiązek” i „ekonomiczny imperatyw” są używane do zmobilizowania osób otyłych do podjęcia próby odchudzania się. Budzi to naturalny sprzeciw ludzi spychanych na margines.

Fat Club

Już w 1969 r. powstał w Stanach Zjednoczonych ruch na rzecz równego traktowania osób cierpiących na nadwagę. The National Association to Advance Fat Acceptance od 40 lat walczy z dyskryminacją otyłych. Działalność aktywistów znad Oceanu przenosi się również na Wyspy Brytyjskie. Zasady opisane pod hasłem „Fat Pride” dotyczą trzech aspektów: naukowego (według działaczy długoterminowa dieta ma katastrofalne skutki dla zdrowia i nie wpływa na poprawę kondycji), społecznego (prześladowania nowej „podklasy”) oraz prawnego (naruszanie praw istoty ludzkiej).

Najważniejsze jednak, że organizacja stara się przekazać przesłanie o „dumie z bycia grubym” (aktywiści odrzucają słownictwo naukowe, tj. „otyłość” czy „nadwaga”). Marilyn Wann, autorka książki „Gruba! I co z tego?”, doprowadziła do uchwalenia „antydyskryminacyjnego aktu z powodu wagi” (anti-weight discrimination laws) w San Francisco po tym, jak zobaczyła w jednej z lokalnych siłowni plakat pokazujący kosmitów, z hasłem: „Kiedy tu przybędą, najpierw zjedzą grubasów”.

Założyła także Fat Club i ustanowiła zasady, którymi ludzie otyli powinni się kierować w życiu. Pierwsza: „Grubi się nie wstydzą!”. Druga: „Grubi nie zawsze są grubi dlatego, że dużo jedzą!”. Trzecia: „Nie wszyscy grubi prowadzą siedzący tryb życia!”. Czwarta zasada Fat Clubu: „Szczupli, a zwłaszcza kobiety i nastolatki, również żyją w ucisku społecznym, mając obsesję na punkcie otyłości!”. I tak dalej. Większa część zasad łamie stereotypy, jakimi posługuje się przy opisie otyłych, co ma sens, gdyż czarna propaganda otaczająca ludzi z nadwagą prowadzi czasem do ataków. A dyskryminacja osób z nadwagą powinna być tak samo nielegalna jak w przypadku rasy, płci czy orientacji seksualnej. Zwłaszcza że w społeczeństwach Zachodu społeczna nadwaga wiąże się biedą i przynależnością do niższej klasy społecznej.

Gruby, bo biedny

Badania nad czynnikami ryzyka nadwagi w Wielkiej Brytanii wykazały, że to właśnie najbiedniejsi są najbardziej narażeni na otyłość. Naukowcy z Uniwersytetu w Glasgow stwierdzili, że mieszkańcy ubogiej dzielnicy miasta są na nią narażenie ponaddwukrotnie bardziej niż bogatej, która oddalona jest od tej pierwszej zaledwie o kilka mil. Wyniki te potwierdziły się niezależnie od tego, czy badane były dzieci, młodzież, dorośli, mężczyźni, kobiety, czy całe grupy etniczne. Wzór się powtarzał. Zależność jest oczywista.

 W miejscach takich jak np. Etiopia najtańsze produkty spożywcze zawierają najmniej kalorii. Przez to, że większość ubogich nie ma tam dostępu do środków spożywczych bogatych w energię, tłuszcze i cukry, biedni są szczupli. W krajach bogatych jest zupełnie odwrotnie. Najtańsze produkty spożywcze, tj. kebaby, frytki, chipsy, desery, napoje gazowane itp., mają najwięcej kalorii. Dlatego tutaj otyli są najczęściej biedni.

Badania wykazały także, że w bardziej zaniedbanych obszarach UK konsumenci mają do wyboru znacznie mniej punktów oferujących zdrową żywność. A jeśli już takie punkty się znajdują, żywność w nich jest droższa niż np. w Londynie. Tworzy to zaklęty krąg.

W ten sposób obszary ubogie w krajach rozwiniętych, określane w literaturze naukowej podejmującej temat otyłości jako „pustynie żywności”, ograniczają możliwość szerokiego wyboru różnorodnej żywności, a tym samym promują niezdrowy styl życia i w dłuższej perspektywie otyłość. Badania przeprowadzone przez International Journal of Obesity na ponad 11 000 Brytyjczyków po 33. roku życia dostarczają kolejnych dowodów. Ich wyniki pokazują, że niskie pochodzenie społeczne rodziców było znaczącym czynnikiem rozwoju otyłości.

Osoby, które w wieku lat 7 przynależały do niższej klasy społecznej, 26 lat później borykały się z nadwagą. W społecznym odbiorze panuje jednak powszechne przekonanie, że czynnikami decydującymi o otyłości są indywidualne decyzje i złe nawyki żywieniowe pojedynczych osób, np. objadanie się słodyczami i picie gazowanych napojów.

Tymczasem uwarunkowania dotyczące społecznej otyłości są strukturalne. Jeżeli problem nadwagi połączony jest silnie z wpływem czynników pozostających poza kontrolą jednostki oraz, co ważniejsze, ze wskaźnikiem ubóstwa, negatywny odbiór społeczny osób otyłych może być definiowany jako ukryta forma dyskryminacji biednych.

Zamiast winić poszczególne jednostki, dyskredytować poszczególne osoby i używać poniżającego etycznie i intelektualnie argumentu, że przecież w Oświęcimiu nie było grubasów, warto na plagę otyłości szerzącą się w krajach Zachodu spojrzeć z innej perspektywy. Warto skupić się na złożoności i stopniu nasilenia tej epidemii, aby uczciwie i bezstronnie zrozumieć jej przyczyny i skutki.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 08:57)
~ZOE CHUCK:  dzięki dr ADELEKE za sprowadzenie mojego męża do mnie! Jestem bard

Jak odzyskać depozyt? (godz. 12:42)
~Emigrant: Niestety Angielscy Agenci nieruchomości i Landlordowie to typowi oszuści

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 20:43)
Nowo:

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 20:43)
Nowo: To było 2017 r

Partyturę II Symfonii Mahlera sprzedano za 4,5 mln funtów (godz. 20:43)
Nowo: Pewnie nie jeden chętny

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.