prl cooltura
       
Sobota, 19.10.2019 Michaliny, Michała, Piotra
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Najprzyjemniejsza epidemia naszych czasów?
Najprzyjemniejsza epidemia naszych czasów?

Karolina Zagrodna


ostatnia aktualizacja: 2012/02/03 10:04

Zaatakowała Tigera Woodsa. O szczepieniu na nią zapomniał aktor David Duchovny, którego persona w serialu „Californication” nie odbiega dalece od rzeczywistego życia aktora. Ba, wydaje się na nią cierpieć większość moich zajętych kolegów. Seksoholizm – niszcząca dolegliwość, lustro współczesnej, chciwej społeczności czy wyraz syndromu „I want it all and I want it now”?

Zawsze niezwykle sceptyczna w tym temacie, po raz pierwszy dopuściłam do siebie myśl, że idea uzależnienia od seksu rzeczywiście istnieje, po obejrzeniu „Shame” – filmu określonego mianem jednego z najbardziej kontrowersyjnych tego roku. Wyreżyserowany przez Brytyjczyka Steve’a McQuenna, z najgorętszym aktorem tego sezonu – Michaelem Fassbenderem w roli Brandona – mężczyzny, którego życie opanował seks.

Widząc, jak żyje od jednego „numerku” do następnego, a pomiędzy nimi zaspokaja się pornografią zarówno w domu, jak i w pracy (twardy dysk na służbowym komputerze Brandona wypełniony jest filmami pornograficznymi), współczujemy mu. Fakt, może uprawiać seks z kim chce i kiedy chce. Choć nie do końca. Z jedyną kobietą, którą darzy sympatią, kochać się nie jest w stanie. Nie potrafi też porozumieć się z młodszą, problematyczną siostrą, która pragnie jego bliskości.

Brendon stacza się na naszych oczach, mimo że „za dnia” to ułożony, elegancki, pracujący nowojorczyk. „Shame” to jednak  fikcja, choć w dyskusji o filmie ktoś przyznał niedawno, że jego postać reprezentuje chciwą naturę naszych czasów. Coś w tym jest – rozpieszczeni do granic możliwości, niechętni do stałych związków, często zamożni i zapracowani, małostkowi, powierzchowni – szybki numerek wydaje się idealnym rozwiązaniem przy takim trybie życia. Jak mawiają Brytyjczycy: „No muss, no fuss”. Chociaż niekoniecznie. Brendon, bohater „Shame”, jest bowiem nieszczęśliwy, cierpi i chce walczyć ze swoim „nałogiem”. Wyrzuca do śmieci wszystkie magazyny pornograficzne, a nawet swojego laptopa. Stacza się, a pod koniec filmu wygląda jak bezdomny, narkoman czy alkoholik.

Mój mąż to sex addict

Film filmem, są jednak tacy, którzy w uzależnienie od seksu nigdy nie uwierzą. Jedną z takich osób jest znany amerykański lekarz dr David J. Ley, który upiera się przy tym, że nie ma takiej choroby jak uzależnienie od seksu; to jedynie słabość, jakiej się poddajemy. Pisze o tym w swojej książce „The Myth of Sex Addiction” (Mity o uzależnieniu od seksu – przyp. red.), która ukaże się w brytyjskich księgarniach w maju.

Ley określa uzależnienie od seksu chorobą du jour, do której łatwo się przyznać, biorąc przykład ze znanych mężczyzn sypiających z kobietami, które nie są ich żonami. Im najłatwiej jest, jak twierdzi Ley, podnieść ręce i przyznać się do winy oraz oddać w ręce terapeuty. Co najdziwniejsze, ich żony też chętnie wierzą w „chorobę” męża, bo łatwiej im uwierzyć w to niż w jego egoizm.

– Pewnego razu przyszedł do mnie 33-letni mężczyzna o imieniu Tom – opowiada doktor Ley. –Pracował jako księgowy i przyszedł na spotkanie ze swoją atrakcyjną żoną Sarah. Tom był w tarapatach – żona nakryła go na tym, jak wychodził z sex-shopu. Po tym przyznał się również do tego, że chodzi tam co tydzień i uprawia seks z innymi mężczyznami w budkach z filmami erotycznymi. Co ciekawe, mówi Ley, jego pacjent przyznał, że podniecił się i nie panował nad sobą. Jego małżonka natomiast była święcie przekonana, że mąż jest od tego uzależniony, że to choroba.

Szybki wpis „sex addition” w wyszukiwarce potwierdza tezę doktora Ley.

– Mam na imię Meredith, mój mąż jest seksoholikiem – czytamy na forum www.psychforums.com. – Zostawiłam go, ponieważ przyłapałam go na „zdradzie” przynajmniej 5 razy. Teraz, kiedy znalazłam tę stronę, mam nadzieję, że zacznę lepiej rozumieć to uzależnienie, które zniszczyło moją rodzinę i zrujnowało mi życie.

Co ciekawe, Meredith napisała słowo „zdrada” w cudzysłowie, dając tym do zrozumienia, że niewierność męża nie była do końca niewiernością, lecz chorobą, która go opanowała.

Obalanie mitu

Pojęcie uzależnienia oznacza, że człowiek czuje się zmuszony angażować w ryzykowne, wymykające się spod kontroli zachowania. Zachowania, które wpływają lub w jakiś sposób zakłócają jego codzienne życie, związki, pracę. Przytaczając więc przykład fikcyjnego bohatera filmu „Shame”, Brandona, i innych, którzy piszą na forum, pytam doktora Davida Leya, czy jednak nie można ich postępowania nazwać uzależnieniem, skoro sprawia ono, że są nieszczęśliwi. Dostaję ostrą odpowiedź.

– Twoje pytania sugerują, że ty też wierzysz, iż istnieje coś takiego jak uzależnienie od seksu. Myślę, że ty też, jak inni, przez lata poddawana byłaś sile marketingu, a media każą ci wierzyć, że uzależnienie od seksu to prawdziwa dolegliwość – twierdzi dr Ley. – Psychologowie na całym świecie od lat proszeni są, aby naukowo udowodnić, że to prawda, ale nikomu z nich się to nie udało – tłumaczy.

Jak twierdzi Ley, uzależnienie od seksu istnieje od dawna, nazywane było jednak w przeszłości nimfomanią. Ta dolegliwość określała próby społeczności zmierzające do tego, aby ograniczać seksualność niektórych populacji. Pojęcie to jednak nigdy nie było akceptowane i podtrzymywane przez medycynę i naukę.

– Uzależnienie od seksu istnieje tylko w psychologii popularnej i w mediach – twierdzi dr Ley. – Moim zamiarem w książce „The Myth of Sex Addiction” jest udowodnić, że uzależnienie od seksu to pseudodolegliwość – podsumowuje Amerykanin.

 Sex sells

Wydaje się, że ludziom łatwiej jest się przyznać do rzekomej choroby partnera niż do jego egoizmu. To dziwi, ponieważ tego rodzaju terapia nie należy do najtańszych. Miesięczny koszt leczenia w niektórych amerykańskich centrach wynosi ponad 37 tys. dolarów (23,6 tys. funtów).

W Kalifornii pewien kościół o nazwie New Life Ministries bierze 1400 dolarów (900 funtów) za 3-dniowe warsztaty o nazwie „Every mens battle”. Są one adresowane do mężczyzn, którzy uważają, że ich życie opanowały pornografia i pożądanie.

W Ameryce produkuje się nawet zestawy dla żołnierzy, przesyłane w zakamuflowanym pudełku, które uczą ich, jak opanowywać swoje seksulane żądze w wojsku. Organizacja, które je produkuje, w 2009 r. zarobiła ponad 5 mln funtów. Seks więc jak zwykle się sprzedaje, choćby nawet jako fikcyjna choroba.

Ley kontynuuje, tłumacząc, że na uzależnienie od seksu nie ma żadnych naukowych dowodów. Nie ma także żadnych dowodów na to, że człowiek może cierpieć z powodu swojego seksualnego zachowania. Zachowanie takie wynika po prostu ze złych wyborów. Dlatego właśnie diagnozowanie czegoś takiego jako uzależnienie od seksu jest pójściem na łatwiznę.

29-letni Adam, bankier z Londynu, który w poprzednim związku zdradził, myśli podobnie jak dr Ley. Bierze odpowiedzialność za swoje czyny, tłumacząc je jako swoją słabość, a nie chorobę.

– Wierzę, że uzależnienie od seksu zrodziło się na sali sądowej. Jakiś bogaty facet rozwodził się po tym, jak został przyłapany na zdradzie. Wtedy wpadł na pomysł, że nie zdradza, tylko ma dolegliwość, który wpływa na jego postępowanie.

Dużo łatwiej nam powiedzieć: „Jestem chorym człowiekiem, muszę się z tym pogodzić i znaleźć lekarstwo”, trudniej: „Tak, zostałem przyłapany na zdradzie. To wina mojej żony, bo nie zwracała na mnie uwagi” - dodaje Adam.

– Tego typu historie pojawiają się najczęściej wśród celebrytów – twierdzi Brytyjczyk.
Najlepszym przykładem jest oczywiście Tiger Woods, ważna osoba publiczna, której wizerunek jest pilnie strzeżony.

Celebryci mają duże wsparcie, jeśli chodzi o te sprawy. Ludzie wolą historie o tym, że znana osoba leczy się z uzależnienia seksualnego, niż takie, że po prostu zdradza. A potem ci zwykli śmiertelnicy robią to samo.

Nikt z naukowców nie nazywa tego problemem. Nawet ci, którzy chętnie zarobiliby pieniądze na tego typu leczeniu, odpowiadają wymijająco na pytanie o to, jak diagnozuje się taką chorą osobę. Nie wiemy też, jak takie osoby są leczone.

- Z własnego doświadczenia wiem, że niełatwo jest wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, ale wiara w to, że istnieje coś takiego jak uzależnienie od seksu, to jeszcze jeden sposób na to, aby powiedzieć, że to nie nasza wina, iż robimy coś, co rani innych ludzi. – dodaje Adam.

Nie muszę, ale mogę

Są jednak tacy, którzy święcie wierzą, że coś im dolega.
W BBC kilka tygodni temu emitowany był film dokumentalny „Confession of a sex addict” (Wyznania seksoholika – przyp. red.). W filmie 27-letni Brytyjczyk Jeff Leach, który na co dzień pracuje jako komik, przyznał, że spał już z 300 kobietami. Poprzez udział w programie i podzielenie się swoimi problemami chce znaleźć źródło swojego zachowania.

Pierwsze wrażenie, kiedy widzimy pewnego siebie, nieprzeciętnie przystojnego i wyjątkowo czarującego Jeffa, jest takie, że robi to (śpi z kobietami), bo może, bo łatwo mu to przychodzi. Z pewnością nie cierpi, będąc tak bardzo popularnym. Po co więc robić taki program?

– Dochodzisz do takiego momentu w życiu, kiedy patrzysz wstecz i zastanawiasz się, czy chcesz nadal tak żyć – tłumaczył Jeff w wywiadzie dla dziennika „Metro”. – Zbliżam się do trzydziestki i nie podoba mi się już mój styl życia. Byłem męską dziwką, prowadziłem bardzo rozwiązłe życie. Chciałbym w przyszłości być ojcem – przyznaje.

Co było ostatecznym powodem, dla którego mężczyzna zdecydował się nakręcić dokument o swoim uzależnieniu? – Udało mi się pokonać mój nałóg alkoholowy i narkotykowy, więc to było moim jedynym problemem. Byłem tym zmęczony. Spotykanie się z 20 kochankami naraz zabiera dużo energii, jak również ogołaca twoje konto bankowe – przyznaje Jeff. Oglądamy go, kiedy postanawia rzucić „nałóg”, jak siedzi zamknięty w domu i przeżywa kryzys podobny do tego, jaki przeżywają ludzie rozpoczynający odwyk narkotykowy.

Choroba męska?

Co ciekawe, większość osób, które przyznają się do uzależnienia seksualnego, to przeważnie mężczyźni. Dlaczego? Czy mężczyźni są słabsi w panowaniu nad swoim popędem seksualnym?
– Nie, to dlatego, że zachowania seksualne, które są określane jako patologiczne i są dowodem uzależnienia, są zazwyczaj typowo męskie. Masturbacja, nadużywanie pornografii, chodzenie do klubów striptizowych, a nawet niewierność to zachowania, którym poddają się w większości mężczyźni – mówi dr Ley.

– Uważam, że wpływa to negatywnie na ich psychikę, ponieważ uczymy mężczyzn, że nie mają mocy, aby kontrolować swoje pragnienia seksualne. Wierzę, że musimy ich nauczyć zrozumienia natury i jakości swoich pragnień oraz tego, by kierowali nimi w odpowiedzialny sposób, w pełni je kontrolując.

Dr Ley podkreśla, że ludzie zajmujący się definiowaniem uzależnienia od seksu uważają, że zachowania te nie są winą mężczyzn, winią o nie obecność pornografii, prostytucji. Jednak wszystkie te strategie unikają obwiniania ludzi. Dlaczego? Dlaczego cały czas szukamy wymówek dla naszego nieodpowiedzialnego zachowania? Czy mężczyźni nie są w stanie wziąć odpowiedzialności za swoje czyny, ponieważ nie są na tyle dojrzali?

Czy więc powinniśmy ignorować problemy takich osób jak bohater „Shame”, którego życie legło w gruzach za sprawą jego wyborów? Czy Jeffa, który niegdyś bawił się kobietami, a teraz chce z tym skończyć, zmienić swoje postepowanie?

– Mam zrozumienie dla takich ludzi i wiem, że cierpią i ranią innych – twierdzi dr Ley. – Musimy jednak zauważyć różnicę pomiędzy kimś, kto prosi o pomoc, aby nauczyć się postępować lepiej w sprawach seksualnych, a tym, kto twierdzi, że nie może tego kontrolować, bo jest uzależniony. Możemy wspierać takich ludzi, ale nadal oczekiwać od nich więcej odpowiedzialności.

Rozmowa z amerykańskim lekarzem, który tak trzeźwo podchodzi do „męskich” spraw jest orzeźwiająca. Nie zmienia to jednak faktu, że wiele osób wierzy w to, iż uzależnienie od seksu naprawdę istnieje.

Jakie jest Wasze zdanie na temat seksoholizmu? Czy uważacie, że jest to uzależnienie, czy – jak twierdzi dr Ley – wymysł kamuflujący naszą chciwość i brak hamulców? A może znacie kogoś, kto próbuje uporać się z podobnym problemem? Przesyłajcie swoje opinie na adres info@cooltura.co.uk

Dr David J. Ley jest psychologiem. Ma własny gabinet w New Mexico w Stanach Zjednoczonych. Od wielu lat zajmuje się seksulogoią. W maju w Wielkiej Brytanii ukaże się jego druga książka – „The Myth of Sex Addiction”.

Statystyki:

28% osób, które zapisują się do kliniki odwyku seksualnego, to kobiety.
Ponad 70% mężczyzn w wieku 18-34 lat odwiedza strony pornograficzne przynajmniej raz na miesiąc.
3-5% Amerykanów cierpi na uzależnienie od seksu.

Źródło: http://sauk.org/test-yourself/

Jestem uzależniony – pięciu celebrytów, którzy „cierpią” na seks-chorobę:

1. Billy Bob Thornton – jeden z byłych Angeliny Jolie. W 2002 r. udał się na leczenie, aby uratować małżeństwo z aktorką. Nie udało się, przespał się bowiem ze swoją terapeutką.
2. Eric Bennet – zdradź swoją żonę kilka razy, a możesz spokojnie powiedzieć, że jesteś seksoholikiem. Zdradź Halle Berry, a możesz jedynie powiedzieć, że jesteś durniem.
3. Russell Brand – brytyjski prezenter nigdy nie wstydził się swojego uzależnienia od seksu, napisał nawet o tym książkę – „My Booky Wook”.
4. John F. Kennedy – choroba ta nie dotyka jedynie gwiazdorów, zapadają na nią, jak widać, również znani politycy. „Jeśli nie śpię z kobietą, po trzech dniach mam wielki ból głowy” – rzekomo wyznał kiedyś JFK.
5. Michael Douglas – aktor wyznał, że jest uzależniony od seksu, już w latach 90. Treaz jednak jest w podeszłym wieku i jedyne, od czego może być uzależniony, to cukierki Werther’s Original.

Czy możesz być uzależniony od seksu?

Oto kilka pytań, dzięki którym dowiesz się, czy powinnaś/powinieneś się martwić.
• Czy kiedykolwiek miałaś/miałeś wrażenie, że potrzebujesz porady lub pomocy w związku ze swoimi zachowaniami seksualnymi?
• Czy czułaś/czułeś, że seks kontroluje Twoje życie?
• Czy czujesz winę i obrzydzenie do siebie po stosunku seksualnym?
• Czy uprawiasz seks, aby uciec od problemów?
• Czy wpływa to na Twoje stosunki z partnerem/partnerką?
• Czy skaczesz od jednego partnera do drugiego?
• Czy opuszczasz przez to pracę?
• Czy znalazłaś/znalzałeś się kiedyś w niecodziennym, podejrzanym otoczeniu tylko dlatego, że miałaś/miałeś możliwość uprawiania seksu?
• Czy byłaś/byłeś kiedyś aresztowana/aresztowany z powodu aktywności seksualnej?

Więcej informacji na stronie www.sauk.org

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~jagoda1411:

Jak najbardziej zgadzam sie z opinia Dr.Davida J. ley od zarania dziejow usprawiedliwia sie mezczyzn ze wszystkich zboczen,zdrad .......itd.Wczesniej kobiety nie mialy prawa glosu ale dzis kiedy moga cos zrobic poprostu nie robia nic zgadzajac sie z dawnym wyuczonym stereotypem same usprawiedliwiajac  facetow ,a co najgorsze za zdrade obarczaja inne kobiety ,ze kusza jej chlopa.Otworzcie kobiety oczy!!! To nie inna jest winna tylko wasz luby i jemu po glowie.Czy my Kobiety idziemy do lozka z kazdym ktory na nas leci????otoz nieee, bo myslimy glowami a nie jak faceci malymi pustymi glowkami w rozporku.Badzmy solidarne 


odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:45)
~Florence: Nazywam się Florencja z Londynu. Miałem poważne problemy z męże

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:44)
~Loveth: Nazywam się Loveth z Kanady. Po siedmiu latach kontaktu z nim rozwi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:41)
~Rose: DR.Sango jest najprostszym pisarzem i pomocnikiem. Nazywam się Rose James.

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:40)
~Betty: Udane świadectwo Beth: „Jak szybko możesz odzyskać byłego partner

Manchester United w końcówce stracił zwycięstwo (godz. 11:21)
~bestdiscocam:

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.