prl cooltura
       
Poniedziałek, 20.05.2019 Bazylego, Bernardyna, Krystyny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Zmieńmy stare przyzwyczajenia
Sławomir Idziak
Zmieńmy stare przyzwyczajenia

Rozmawia Beata Tomczyk


ostatnia aktualizacja: 2011/10/18 10:13

Od 6 pażdziernika w 21 salach kinowych usytuowanych w 16 miastach Wielkiej Brytanii można oglądać zbierający fantastyczne recenzje w Polsce najnowszy film Jerzego Hoffmana, zrealizowany jako pierwszy polski i pierwszy europejski film w technologii 3D – „Bitwę Warszawską 1920”. Bezwarunkowo jedną z jego największych zalet są zdjęcia, których autorem jest nominowany kilka lat wcześniej do Oscara za zdjęcia do filmu „Helikopter w ogniu” Sławomir Idziak, z którym rozmawiała Beata Tomczyk z Polskiego Radia Londyn.


Wydaje mi się, że żeby skupić się na poważnej historii fabularnej, opowiedzianej w formacie 3D, to to 3D powinno stać się dla odbiorcy tym, czym dobra muzyka dla filmu, czyli nie powinno zwracać na siebie uwagi. Trzeba zatem widza z tą formą przedstawienia oswoić przez częste posyłanie go na takie projekcje. Będzie miał szansę chodzić?

No ja tak uważam. Filmy w 3D to nowy rozdział w historii kina. Tak ważny jak pojawienie się dźwięku i koloru w kinie fabularnym. To jest naturalny rozwój, nie jesteśmy cyklopami tylko mamy widzenie dwuoczne. Za nowinkami technicznymi musi podążać rozwój języka, szereg poszukiwań formalnych, które niewątpliwie bardzo szybko się pojawią. Technika odświeża cały repertuar chwytów, które kinu towarzyszą, ale które się też zdewaluowały, wytarły, pewne rzeczy już na nas nie działają. To, że ktoś stoi na skraju wieżowca i za chwilę spadnie, widzieliśmy tysiące razy. W kinie 3D ten rodzaj lęku przestrzeni, który kiedyś mieliśmy, oglądając takie sceny, pojawia się ponownie za pomocą tej technologii, następuje odświeżenie ataku emocjonalnego na widza.

W takim razie, jak pogodzić to z tym, o czym pan powiedział: w przyszłości, nowe media dadzą takie możliwości rozrywki domowej, że ludzie przestaną widzieć sens w chodzeniu do kina.
To jest sprawa, która stoi pod znakiem zapytania, bo przecież kina w przyszłości będą inne. Myślę, że pewnego rodzaju widowisko, które wymaga obecności innych, na przykład transmisje koncertów w jakimś nadzwyczajnym formacie 3D HD. To wszystko będzie wpływało na kształt kina, które w tej chwili bardzo często zniechęca. Ciągle mamy do czynienia z lekceważeniem widza w kinach. I nie dotyczy to tylko polskich, znam niemieckie kina, może nie tak dobrze angielskie, natomiast kina w zimach są niedogrzane. Lampy projekcyjne... problem doskonale znany zresztą europejskiej komisji technicznej.

Lampy nie pracują w przewidzianych normami amperażach, pracują na zaniżonych amperażach tylko dlatego, że są bardzo drogie. Kiniarze wiedzą o tym, że będą skracać życie żarówki, która kosztuje parę tysięcy euro, jeżeli zastosują się do zaleceń. Nie stosują się. W przypadku kina 3D takie podejście jest zabójcze bo obraz jest za ciemny. Plus okulary, które musimy nałożyć powodują, że widz nie ogląda tego, co powinien, ogląda jakieś cienie na ekranie. Tym samym mamy to, co już jest możliwe, czyli tworzenie kina domowego, gdzie od nas zależy, jaka jest tego jakość.  My już nie chcemy być widzami, chcemy współuczestniczyć w widowisku filmowym i młodzi ludzie, którzy są przyszłymi widzami studiujących obecnie filmowców w szkołach filmowych, siedzą przed komputerami, grając w gry komputerowe - oni będą oczekiwali innego rodzaju widowiska, widowiska interaktywnego i takiego kino już nie może dostarczyć. I tu kolejna szansa na to, że ta rozrywka domowa, że nasze pokoje, zamienią się w małą salkę filmową, gdzie będzie można oglądać w dużo lepszych warunkach.

Bitwa warszawska robi większe wrażenie niż Avatar w 3D. Może pan wyjaśnić swoje podejście do kwestii trójwymiarowości w tym filmie? Widać, że różni się ono od podejścia Jamesa Camerona.

Cameron ze swoją ekipą zdecydował się na dosyć bezpieczny rodzaj 3D. Zastosował tzw. pozytywną paralaksę, czyli zbudował przestrzeń od ekranu w głąb. A mamy do dyspozycji jeszcze to wszystko, co jest przed ekranem i wykorzystałem to. To tzw. negatywna paralaksa, która dla widza, często nadużywana, może być bolesna. Wydaje mi się, że w filmach akcji wykorzystanie całej palety możliwości 3D jest chyba bardzo pożądane i myśmy świadomie, zwłaszcza w scenach akcyjnych, używali tej negatywnej paralaksy.

Przy tej okazji trzeba pamiętać, że kino 3D ma swoją specyfikę. Bardzo ważne jest, gdzie siedzimy w sali kinowej. Widz, który siedzi pod koniec sali, szczególnie w kinach, które są bardzo głębokie, ma zupełnie inny obrazek, niż ten, który siedzi przed ekranem. Elementy oglądane z tyłu się wydłużają, ręce są za długie, stoły są za długie, przestrzeń 3D jest dużo głębsza niż oglądana z pierwszych rzędów, gdzie ona się skraca.

To był pana pomysł, warunek, żeby film był kręcony w formacie 3D. Skąd to wynikało? Ze zniecierpliwienia? Z uwagi na opinie, które towarzyszą polskiemu filmowi, że gdzieś on się zatrzymał?
Jest mi oczywiście bardzo smutno z tego powodu. To niedobre zjawisko, że to kino, na które czekał świat w latach '70, jest w takim punkcie. Byłem 12 razy na festiwalu w Wenecji z filmami różnych reżyserów w konkursie, 3 razy na festiwalu w Cannes, też w konkursie... Nie będę wyliczał reszty festiwali, gdzie nasze filmy lądowały i zdobywały nagrody. Moje filmy dwukrotnie wygrały w Wenecji. To był film Zanussiego „Rok spokojnego słońca” potem film Kieślowskiego „Niebieski”, dostałem nagrodę za „Niebieski”. Kino polskie samo zepchnęło się na pozycję ogona, szczególnie w europejskiej kinematografii. Kraje z dużo mniejszą tradycją jak Dania, maja większe wzięcie festiwalowe i tym samym większą dystrybucję światową niż Polska. Więc to zostało w pewnym sensie zmarnowane. Ubolewam nad tym, że stajemy się trochę zaściankiem kina światowego, a ponieważ wierzę, że mamy olbrzymią ilość zdolnych ludzi to staram się i robię to już od lat za pomocą warsztatów, które nazywamy plenerami filmowców, za pomocą strony internetowej Film Spring Open, która jest europejską zresztą stroną, budować nowe, bo zależy mi na tym, żeby Polacy współpracowali ze swoimi rówieśnikami z różnych krajów europejskich.

Te warsztaty, które robimy co roku w Polsce, wcześniej na Helu, teraz w Krakowie, to miejsca, gdzie mówi się o przyszłości kina i wierzę, że przykład „Bitwy warszawskiej”, filmu który powstał w trójwymiarze, tych młodych ludzi pociągnie. Warsztaty w zeszłym roku też poświęcone były tej technologii i wiem, że już powstaje parę tego rodzaju filmów młodych ludzi i to byli też uczestnicy tych naszych warsztatów. Zresztą sukces „Bitwy warszawskiej” też jest związany z Film Springiem, bo większość moich współpracowników w tym filmie to są ludzie, których poznałem na tych plenerach. I tak naprawdę jakość tych zdjęć nie jest moją zasługą, ja może jestem w pewnym sensie siłą sprawczą, organizatorem tego ale tak naprawdę to młodzi operatorzy, którzy ze mną współpracowali, operator drugiej ekipy Łukasz Kośmicki, stereografer Andrzej Waluch, młody nauczyciel z Olsztyna, który 23 lat temu zainteresował się technologią stereo w kinie - oni wszyscy zapracowali na sukces tego filmu. Myśmy zastosowali dosyć ciekawy zabieg, a mianowicie zamiast stosować zasadę generała i armii, dyrygenta i orkiestry symfonicznej, zbudowaliśmy wokół kamery grupę twórczą. Czyli w tym czasie, kiedy ja z reżyserem zajmowałem się aktorami i epicki planami ogólnymi, moi młodzi koledzy operatorzy, przebrani, żeby nie byli widoczni, raz w mundury rosyjskie raz w polskie, małymi kamerami inscenizowali swoje własne scenki. Czyli oni działają w tych planach ogólnych, w tłumie żołnierzy, są niewidoczni i to całe „mięso” mówiąc kolokwialnie, ta siła scen akcyjnych, głównie to im je zawdzięczamy.

Ma pan bardzo bogate doświadczenie w Polsce, ale i w Stanach Zjednoczonych, w tym z nominacją do Oskara za „Helikopter w ogniu”; jest pan autorem zdjęć do „Harego Pottera i zakonu Feniksa”, zatem gołym okiem widzi pan, jak na tym tle wypada młode polskie kino. Czy ma potencjał i w czym?
To bardzo szeroki temat. Oczywiście, że mam młodych i wspaniałych ludzi, ale myślę, że ciągle ten proces transformacji polskiego kina od sukcesów, paradoksalnie, w systemie, który nie był przychylny specjalnie do systemu, w którym czujemy się obywatelami Europy, gdzie sami możemy decydować o własnym losie, zwycięsko nie wyszedł. Nasza kinematografia ciągle cierpi na różne choroby, długo na ten temat rozmawiać, czy się poprawia. Późno, ale pojawił się Polski Instytut Sztuki Filmowej, który pomaga finansować filmy, ale jak zawsze diabeł tkwi w szczegółach i wiele można by zmienić, trzeba by zmienić, żeby ta transformacja nie tylko zakończyła się formalnie sukcesem, ale żeby zakończyła się rzeczywistym sukcesem, żeby polska kinematografia osiągnęła to miejsce, które posiadała, które było w latach '70 całkowicie naturalne.

Młodzi filmowcy powinni postawić na merytorykę czy na technikę?
I jedno, i drugie. Techniki nie wolno nie zauważyć i nie wolno też używać tego mechanicznie. My, jako ludzie, mamy taką wadę, że akceptujemy nowości, pod warunkiem, że nie zmieniamy naszych starych przyzwyczajeń. My za rzadko zastanawiamy się, jak te narzędzia użyć sensownie, jak zmienić nasze stare przyzwyczajenia, które bardzo często są niedobre, nie pomagają nam w adaptacji do nowego świata. Te dwa elementy są konieczne w myśleniu o renesansie polskiego kina czy europejskiego.

 Marzę o tym, żeby powstawały filmy, które nie powstają. Miliony młodych Polaków wędruje po świecie, zakładają rodziny. On Polakiem, ona Francuską, mieszkają w Londynie, porozumiewają się po angielsku, dzieci posyłają do angielskiej szkoły, potem się przenoszą do Chile i w Chile te dzieci idą do hiszpańskiej szkoły... Znam setki takich życiorysów, a tak naprawdę nie znam filmów na ten temat. Nie mówię o serialach telewizyjnych, takiej papce. Oczekiwałbym filmu, który głębiej dotyka problemów tej mieszanki kulturalnej, która bardzo często jest wybuchowa, która bardzo często przekłada się na relacje prywatne. Tego brakuje, a możemy to zrobić, rozmawiając z innymi, rozmawiając z obcym, który już nie jest tak naprawdę obcym.

Żyjemy w Europie, jesteśmy za plecami polityków. politycy zrobili świetną robotę a my, jako artyści, za rzadko podążamy za tym. Model kariery w europejskim kinie jest dokładnie taki sam, jaki był 20 lat temu. Na początku trzeba zrobić karierę w swoim kraju a potem można próbować internacjonalnych produkcji. Ale często ten człowiek, który robi karierę w swoim własnym kraju, ma już po pięćdziesiątce, nie ma siły i tak naprawdę niewiele ma już do powiedzenia na temat młodych, bo wszystko wokół dzieje się w tak dynamicznie, tak szybko.

My na Film Spring zapraszamy młodych ludzi do koprodukcji, bo można, co kiedyś było niemożliwe, dzięki internetowi, to zrealizować. Można wspólnie przygotować film, mieszkając w różnych krajach europejskich, są narzędzia ku temu. Ale wciąż tkwimy w tej tradycyjnej zupie, nasz sposób myślenia jest konserwatywny. Młody człowiek, który zaczyna studiować w szkole filmowej, powinien już pamiętać o możliwości przyszłych widowisk filmowych, interaktywności w kinie. Na pewno następne plenery będą o tym, w Krakowie, w kwietniu w przyszłym roku.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~wspaniealy filmy: technicznie i artystycznie...
odpowiedz
 ~TVPoznan: http://www.tvp.pl/poznan/spoleczenstwo/telekurier/wideo/17102011/5495866


cos o Templariuszach i czolgu Sherman....

odpowiedz
 ~lubie: dobre filmy i ciekawa TV
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:58)
~Melina Penkova:  MUSISZ PRZECZYTAĆ:   Nazywam się Melina Penk

Dyplom za akcję (godz. 14:17)
~:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 10:32)
~Agnieszka:  Dzień dobry wszystkim, Nazywam się Agnieszka Winnie jestem z Polski

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 01:06)
~Jannik brinkerhoff:  Witam, Nazywam się jannik Brinkerhoff Chcę podziękować temu wspan

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:14)
~Antoni:  Czy kiedykolwiek próbowałeś wygrać kogoś, z kim wcześniej

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.