prl cooltura
       
Środa, 17.07.2019 Aleksego, Bogdana, Martyny
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
„Polska?”... czy na pewno „Tak!”?
„Polska?”... czy na pewno „Tak!”?

Filip Cuprych


ostatnia aktualizacja: 2011/10/14 11:15

1 lipca Polska przejęła przewodnictwo w Unii Europejskiej. Rząd stara się, jak może, aby wszyscy o tym wiedzieli i czerpali z tego faktu korzyści. Naszą prezydencję promuje się w najróżniejszy sposób, jednak w połowie września nad Polską zawisły bardzo ciemne chmury. Powód miał zaledwie 12 minut, ale skandal może się skończyć wielomilionowym odszkodowaniem.


Polska? Tak!”

12-minutowy film reklamowy pod tym tytułem ma pokazać światu, jak wysoko oceniany jest nasz kraj przez sławnych i wielkich. W materiale pojawiają się aktorzy, muzycy i inne osobowości z pierwszych stron światowej prasy, które prześcigają się wręcz w pozytywnych opiniach na temat naszego kraju.

Takie przynajmniej odnosimy wrażenie. Problem pojawił się, gdy okazało się, że nikt gwiazdom nie zapłacił honorarium za udział w filmie, bo ich wypowiedzi zostały po prostu wycięte z innych wywiadów i wmontowane w zgrabną całość. Nikt ich także nie spytał o zgodę na wykorzystanie danej wypowiedzi w filmie. Ci, którzy codziennie obcują z produkcją filmową czy też reklamową, ze zdziwienia przecierają oczy. Przy tak wielkich nazwiskach, jak Linda Evangelista, Jean Michael Jarre, Natalie Portman, Val Kilmer, Robert Redford czy też Russell Crowe i 21 innych liczba zer w honorariach byłaby szokująca. A nie było ani jednego.

Procedury związane z wykorzystywaniem wizerunku i głosu postaci z pierwszych stron gazet są sztywne. Najpierw twórcy jakiegokolwiek filmu, a tym bardziej promocyjnego, muszą nawiązać kontakt z reprezentantami tychże osób i spytać, czy wyrażą na to zgodę. Przy czym nie może to być zgoda wyrażana ustnie, ale konkretne oświadczenie, podpisane przez zainteresowaną stronę. Jest to o tyle istotne, że jeśli dana osoba zgodzi się na wykorzystanie swojego wizerunku czy głosu nieodpłatnie, można w ten sposób uniknąć późniejszych, ewentualnych nieporozumień.

 A takie zawsze mogą się pojawić w sytuacji, kiedy wizerunek wykorzystywany jest w produkcji zupełnie innego dokumentu czy filmu, a słowa, jakie w nim padają, są wyrwane z kontekstu. Film „Polska? Tak!” jest filmem promocyjnym, więc przez znawców tematu uznawany jest za ewidentną reklamę. Reklamę państwa polskiego, która może nam przynieść wymierne korzyści finansowe. Jak w przypadku każdej reklamy. Z tego, co dzieje się wokół sprawy, można domniemywać, że w umowie między MSZ a producentem wykonawczym filmu nie wszystko jest w porządku. Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest producentem filmu, ponieważ za jego powstanie zapłaciło. W umowie dotyczącej stworzenia takiego filmu powinna znaleźć się klauzula, zgodnie z którą producent wykonawczy, czyli autorzy filmu, przekazuje pełnię praw jego producentowi. W tym przypadku polskiemu MSZ. To z kolei oznacza, że producent wykonawczy powinien zawrzeć stosowne umowy ze wszystkimi, którzy nad powstaniem filmu pracowali.

Łącznie z artystami, których wizerunek wykorzystano. Nie zmienia to jednak faktu, że odpowiedzialność prawna spada w pierwszej kolejności na producenta, czyli na MSZ, które za film zapłaciło. Wiele wskazuje na to, że producent „Polska? Tak!” kupił dzieło, które posiada wadę prawną. W przeciwnym razie nie byłoby żadnego zamieszania. Kolejność zdarzeń może być łatwa do przewidzenia: artysta pozywa do sądu Ministerstwo Spraw Zagranicznych, MSZ sprawę przegrywa i musi wypłacić odszkodowanie. Dopiero wtedy producent może pozwać do sądu producenta wykonawczego i domagać się odszkodowania. Wydawać by się mogło, że najlepszym wyjściem byłoby zrezygnowanie z promocji tego filmu, ale jest już na to za późno. Film trafił do sieci i nie sposób go już wycofać, nawet jeśli zniknie z oficjalnych, państwowych materiałów promocyjnych. Wielu zarzuca wszystkim twórcom filmu „koszmarną amatorszczyznę”.

„Polska? Nie wiem, o co chodzi”

Film został stworzony na potrzeby akcji promocyjnej naszego kraju przede wszystkim za granicą. Dla nas samych zlepek tak wielkich osobowości wypowiadających się na temat Polski może i powinien być atrakcyjny. Jednak dla obcokrajowców wypowiedzi celebrytów z pierwszych stron światowych gazet nie mają większego sensu. „Obejrzeliśmy ten film i nie za specjalne wiemy, co on ma promować.

To, że wiele gwiazd ma polskie korzenie, wiadomo od dawna. Poza tym to są informacje powszechnie dostępne i nikt nie robi z tego żadnego sekretu. Ten film jest po prostu ładną zbitką wielkich nazwisk” – mówią jedni. „Nie bardzo wiemy, dlaczego wykorzystano wypowiedź zmarłego Leslie Nilsena, albo co miała wnieść opowieść Russella Crowe’a o jeździe rowerem po śniegu? Część wypowiedzi dotyczy wyłącznie prywatnych doświadczeń, które nie mają żadnego związku z promocją. Śnieg pada nie tylko w Polsce i pewnie wielu innych ludzi też jeździło rowerem po śniegu” – mówią inni.

„Chyba najlepszą częścią filmu była wypowiedź Morgana Freemana, bo związana była z konkretnym miejscem. To, że mówi o Krakowie i o jakimś przyjemnym doświadczeniu, to właśnie jest promocja. Robert Duvall także nawiązuje do konkretnych wydarzeń. Enya mówi o Chopinie i to jest promocja. Tak samo wypowiedzi Roberta Redforda, Petera Weira czy też J.M. Jarre’a. Ale już wykorzystanie pamiętnych słów Winstona Churchilla nie ma nic wspólnego z treścią filmu” – dodają jeszcze inni.

Generalna opinia zwykłego odbiorcy jest taka, że film nie przekonuje do głębszego zainteresowania się naszym krajem. „Do Polski i tak zaglądamy dość często, bo są tanie loty i, nie czarujmy się, Polska to fantastyczny kraj, a przede wszystkim tani” – podsumowują inni. I to chyba najlepsza promocja. Ta, na jaką składają się opinie ludzi, którzy musieli sami kupić bilety, sami zarezerwować hotel, sami przejść się naszymi ulicami, zwiedzić nasze obiekty kultury, samodzielnie pójść do restauracji i zapłacić za posiłek. To oni przecież przekazują swoje opinie dalej i na ich podstawie bardzo wielu kolejnych obcokrajowców decyduje się choćby na kilka dni nad Wisłą.

„Polska? Zdecydowanie tak!”

Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które za powstanie filmu zapłaciło (źródła podają, że 100 tysięcy złotych), broni się, twierdząc, że wszelkie ewentualne roszczenia wziął na siebie producent. Sęk w tym, że to właśnie MSZ jest producentem, skoro za film zapłaciło. Oto stanowisko MSZ, jakie nadesłało „Coolturze” biuro prasowe ministerstwa: „Film »Polska? Tak!« jest filmem promującym Polskę. Film ten powstał na podstawie zbioru wywiadów z ludźmi kultury, które w ciągu ostatnich 10 lat przeprowadził i zebrał redaktor Roman Rogowiecki. Jedynym kluczem była więc zawartość jego archiwów.

Roman Rogowiecki spotykał swoich rozmówców przy okazji festiwali filmowych czy wydarzeń muzycznych i prosił o wypowiedzi o Polsce. Praca nad filmem trwała kilka miesięcy, ale oparta jest na materiałach archiwalnych. Film jest niskobudżetowy. Nie płaciliśmy żadnych honorariów. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nabyło zgodnie z prawem prawa do emisji filmu od spółki TV Project  i możemy ten film wyświetlać. Wszelkie roszczenia osób trzecich wziął na siebie producent (mamy na to czytelny przepis w umowie) – co jest zresztą standardem postępowania MSZ w takich sprawach. Przedmiotem umowy pomiędzy MSZ a TV Project jest wyprodukowanie filmu i udzielenie licencji na niekomercyjne wykorzystanie, tak więc producentem filmu jest firma TV Project”.

Niestety, MSZ nie precyzuje, kto de facto jest producentem filmu, a kto producentem wykonawczym, i czy nadal zamierza go wykorzystywać do celów promocyjnych, skoro istnieje ewentualność wielomilionowych roszczeń. W dalszej części oświadczenia nadesłanego do „Cooltury” czytamy: „W świetle zapisów przedmiotowej umowy właścicielem filmu »Polska? Tak!« jest TV PROJECT sp. z o.o. Zgodnie z umową TV PROJECT – »Wykonawca«, udzielił Ministerstwu Spraw Zagranicznych, jako »Zamawiającemu«, licencji niewyłącznej na niekomercyjne wykorzystanie filmu, do którego przysługują mu autorskie prawa majątkowe do utworu. Wykonawca udzielił Zamawiającemu licencji niewyłącznej, zatem w sposób nieograniczający Wykonawcy do upoważnienia innych podmiotów (osób) do korzystania z tego filmu na tych samych polach eksploatacji, w tym samym zakresie, czasie i miejscu. Zgodnie z umową Zamawiający zobowiązany był zapłacić Wykonawcy wynagrodzenie za wyprodukowanie filmu, a także zakup licencji zdjęć archiwalnych niezbędnych do wykonania filmu oraz za udzielenie licencji niewyłącznej na okres jednego roku”. Sam Roman Rogowiecki wyraźnie zaznacza, że film nie jest materiałem promocyjnym czy też reklamowym.

Oto stanowisko dziennikarza: „To jest film DOKUMENTALNY, nie promocyjny, nikt w nim nie namawia do odwiedzenia czy pokochania Polski! Film przeznaczony jest dla odbiorcy z zagranicy. Żaden z aktorów nie dostał jednej złotówki za swoją wypowiedź. Są to ich odpowiedzi na moje pytanie: »Co kojarzy Ci się ze słowem Polska?«, które zadawałem przez wiele lat podczas setek swoich wywiadów z gwiazdami. Kto zna choć minimalnie show-business, wie, że żaden z nich nie powiedziałby jednego takiego słowa na zlecenie, nikt nic nie czytał z kartki! BUDŻET filmu był bardzo, bardzo mały, mniejszy niż na osławiony niemiecki komiks o Chopinie, na poziomie 25-minutowego, telewizyjnego dokumentu!!! Cały budżet poszedł na montaż i zdjęcia w Polsce. W filmie użyty został, na wstępie i na końcu, utwór »Copernicus« Basi Trzetrzelewskiej ze względu na tekst i pozycję Basi w świecie muzyki pop. Basia zgodziła się bez problemów i uznała film za świetny. Jeszcze jedno, żadne z miast, które są pokazane w tym filmie, nie dołożyło ani złotówki!!!! Fachowcy z Warszawy, Krakowa czy Poznania nie uznali, że to będzie ciekawy projekt, który, jak już widać, obejrzy rekordowa liczba widzów. To w tym projekcie było najsmutniejsze – ignorancja ludzi odpowiedzialnych za dbanie o wizerunek swojego miasta. Jestem dumny z tego filmu, zrobionego z Jurkiem Szkamrukiem (TV Project – Jezzy Film), bo takiego pomysłu nie miał nikt i nikt nie zrobił tak dużo za tak mało. To niesamowite, że dokument »Polska? Tak!«, film zrobiony z przymrużeniem oka, wzbudza tyle emocji. Szczerze, nie rozumiem tego zamieszania.

Gwiazdy (to w sumie normalni ludzie) traktowały to na wesoło, a to jest dla niektórych ludzi sprawa superpoważna. Zadziwia mnie upolitycznianie tego filmu. Jestem osobą apolityczną i nigdy nie przeprowadziłbym wywiadu z politykiem, chyba że jak David Frost z niejakim Richardem Nixonem.

Może porozmawiałbym prywatnie z Clintonem czy Miedwiediewem, bo obaj lubią muzykę i zapewne – o zgrozo – znają więcej gwiazd niż ja! Dlatego stronię od polityki i moje wywiady to zwyczajnie zabawa. Stąd też czasami świetne porozumienie z gwiazdami, które same chcą mi powiedzieć coś więcej. Tak było też w przypadku tych rozmów. Film można obejrzeć, uśmiechnąć się w kilku miejscach i zająć czymś poważniejszym lub pożyteczniejszym”.

Stworzenie filmu promującego najróżniejsze zakątki Polski w czasie naszej prezydencji w Unii Europejskiej było świetnym pomysłem. Zupełnie niepotrzebne są jednak niejasności i zamieszanie, a także wciąż żywa groźba skandalu tylko dlatego, że ktoś nie dopatrzył formalności. A przecież nie o taką promocję chodzi ani MSZ, ani twórcom filmu, ani nam samym.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~JPll w Moskwie: http://www.gazetapetersburska.org/pl/node/1352#.TpiKYcYsrDg.facebook
odpowiedz
 ~fajny: film....pornus z gwiazdami w Polsce,na Mazurach,turysci przyjada....
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:53)
~Franka Mauro:  To najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem w swoim

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 09:25)
~Elena Vedran:  Nazywam się Elena Vedran. Bardzo się cieszę, że mogę dzielić si

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 23:55)
~ew: ja z mezem borykamy sie z nimi 5 lat.zero pomocy wreczprzeciwnie ,syn kradn

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:50)
~Tasha:  Chcę tylko szybko poradzić każdemu, kto ma trudności w jego zwią

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 14:10)
~Monika Patrik: Przeczytaj, a także skontaktuj się z dr Isikolo, jeśli potrzebujesz

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.