prl cooltura
       
Piątek, 13.12.2019 Dalidy, Juliusza, Łucji
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Giełdy szaleją, drożeje frank i złoto
Giełdy szaleją, drożeje frank i złoto

Stanisław Koczot


ostatnia aktualizacja: 2011/09/05 17:02

Potęga franka zaskoczyła nawet Szwajcarów. Waluta niewielkiego, alpejskiego kraju, słynącego z luksusu i dobrych zegarków, okazała się dla inwestorów oazą spokoju. Na jak długo? Dopóki przez rynki finansowe będzie przeciągała burza, szwajcarskiego franka lepiej mieć w portfelu.


Frank rośnie w siłę, bo wszystkie największe gospodarki świata – amerykańska, włoska, hiszpańska czy francuska – przeżywają poważne problemy.

Zadłużona Ameryka, niepewne euro

Ameryka zmaga się z potężnym, przekraczającym 12,5 bln dol. zadłużeniem. USA cały czas są potęgą, ale w obecnych czasach, kiedy inwestorzy zwracają baczną uwagę na stan finansów publicznych, to znaczy na wydatki i dochody państw, dług – nawet wielkiej Ameryki – może stać się powodem do niepokoju. To dlatego agencja Standard & Poor’s obniżyła poziom wiarygodności Stanów Zjednoczonych. Dla rynków finansowych był to sygnał, że przyszłość amerykańskiej prosperity może nie być już tak różowa jak sądzono jeszcze kilka lat temu. Wiarę w Amerykę tracą nawet sami Amerykanie. Według sondażu Uniwersytetu Michigan i Thomson Reuters, zaufanie Amerykanów do gospodarki USA spadło w sierpniu do najniższego poziomu od 30 lat.

Większość inwestorów podeszła do oceny Standard & Poor’s ze sporym dystansem, i wcale nie przestała kupować amerykańskich obligacji rządowych, jednak na pewno ścięcie ratingu nie pomogło dolarowi. Waluta USA nie jest teraz największym obiektem pożądania.

Podobnie euro. Wspólny europejski pieniądz przez długi czas  dzielnie znosił perturbacje na rynkach finansowych, ale w końcu musiał pokazać swoje słabe strony. Kłopoty Irlandii i Grecji – chociaż były dla rynków dużym zaskoczeniem – dało się przeboleć. Gospodarki obu krajów nie są na tyle duże, by strefa euro nie była w stanie z nimi sobie poradzić. Gdyby zaszła taka potrzeba, państwa unijne stać by było na spłacenie długów Aten i Dublina. Akcja ratunkowa, którą przeprowadziła Bruksela, choć dosyć kosztowna, powinna być skuteczna, chociaż Grekom i Irlandczykom przyjdzie zapłacić wysoką cenę za pożyczone od Unii Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego pieniądze.

Co z tymi Francuzami?

Kiedy jednak rynki zaakceptowały wielką operację wyciągania z długów Aten, jak grom z jasnego nieba spadły na nie pogłoski o kłopotach Włochów i Francuzów. Tego było już za wiele.

Ile w tych sensacjach jest prawdy, nie wiadomo. Rzeczywiście, Rzym I Paryż są mocno zadłużone. Kiedy obie gospodarki rozwijały się w szybkim tempie, debet nie był wielkim problemem - wystarczało im pieniędzy na spłatę długów, mogły sobie też pozwolić na zaciąganie kolejnych pożyczek.

Dobre czasy już się jednak skończyły, kryzys zajrzał w oczy unijnym firmom, i w efekcie do państwowej kasy zaczęło spływać z podatków  mniej pieniędzy niż kilka lat wcześniej. Żeby spłacać długi, rządy musiały się zapożyczać, a ponieważ na rynkach finansowych radykalnie spadło zaufanie, odsetki od pożyczonych pieniędzy rosły jak na drożdżach. Za ryzyko trzeba więcej płacić. Ta twarda zasada obowiązuje wszystkich – od zwykłych rodzin w Wielkiej Brytanii czy w Polsce po firmy, a nawet państwa.

Kiedy problem zadłużenia dotyczył tylko kilku niewielkich krajów, sprawa nie wyglądała aż tak groźnie. Prawdziwy strach zajrzał inwestorom w oczy, gdy na horyzoncie pojawiły się długi filarów Unii Europejskiej.

Nic dziwnego, że wspólna europejska waluta zaczęła tracić z dnia na dzień. Strefa euro bez Grecji czy Irlandii jest w stanie się obejść, ale bez Hiszpanii czy Włoch przestaje istnieć.

Co to zresztą za wspólny pieniądz, który ma pokrycie w słabych gospodarkach, ledwo wiążących koniec z końcem, skazanych na ostre cięcia wydatków, a w konsekwencji na spowolnienie rozwoju przemysłu i usług. Euro dla potężnych międzynarodowych instytucji finansowych – banków, firm ubezpieczeniowych czy funduszy inwestycyjnych - przestało być dobrym interesem.

Raz w górę, raz w dół

W tej sytuacji na czempiona finansów wyrosło złoto, frank i – przynajmniej dla niektórych rynków – japoński jen. Złoto to tradycyjnie doskonały sposób na przeczekanie kryzysu. A frank? To waluta, której nie pogrążyły wojny, kryzysy, przewroty.

Szwajcaria, idąca własną drogą, zachowująca niezależność zarówno od politycznych mód jak i finansowych układów, do tego z mocną i stabilną gospodarką, to idealne lekarstwo dla pełnych niepewności rynków finansowych.

O tym, jak silne emocje nimi targają, świadczą wahania nastojów na światowych giełdach. Inwestorzy potrafią zmieniać swoje preferencje niemal z godziny a godzinę, w zależności zarówno od twardych danych dotyczących największych gospodarek, jak nie potwierdzonych niczym plotek. Indeksy na giełdzie w Nowym Jorku czy w Londynie jednego dnia spadają o 4-5 proc., by podczas kolejnej sesji wystrzelić sporo ponad zero.

W spokojnych czasach przewidywanie giełdowych notowań na następny dzień nie jest dla przeciętnego analityka wielkim problemem. Dzisiaj to wróżenie z fusów.

Nic dziwnego, że gigantyczny strumień pieniędzy płynie do Szwajcarii. Popyt na franka jest tak duży, że jego relacja do euro sięga już 1:1, chociaż jeszcze w połowie 2009 r. za jedną wspólnotową walutę trzeba było płacić około 1,5 franka. Rynki drżą z niepewności, a frank rośnie.

Zadłużeni Polacy

Już teraz wystrzelił ponad miarę. Szwajcarska waluta nie jest tyle warta, na ile wycenił ją rynek. Jej wyśrubowane notowania to efekt strachu inwestorów przed niepewną przyszłością strefy euro, przed spowolnieniem gospodarczym w Stanach Zjednoczonych i niejasnością co do kondycji finansowej największych państw europejskich. Wystarczy zmniejszenie dawki strachu i niepewności, by rynki stały się spokojniejsze, a frank osłabł.

Tak było po interwencji Europejskiego Banku Centralnego, który skupował obligacje państw zagrożonych kryzysem. Dzięki temu ich oprocentowanie spadło, na rynki przynajmniej na chwilę wróciła stabilizacja, a frank stracił na wartości.

Takie chwile wyciszenia to dar losu dla Polaków zadłużonych w szwajcarskiej walucie. Aż 700 tys. rodzin zaciągnęło kredyt hipoteczny we franku, i każde wywindowanie jego notowań oznacza dla nich wzrost miesięcznych rat. W dniach największych szaleństw, kiedy wartość szwajcarskiego pieniądza przekraczała astronomiczny pułap 4 zł, ich zobowiązania rosły błyskawicznie z dnia na dzień. W podobnej sytuacji znaleźli się Węgrzy, którzy zadłużyli się we franku po uszy. W ich przypadku w tarapaty wpadły nie tylko rodziny spłacające kredyt za mieszkanie, ale również samorządy, które wybrały sobie franka na walutę swoich pożyczek.

Jak długo ten finansowy rollercoaster będzie trwał, nie wiadomo. Sytuacja wróci do normy dopiero wtedy, gdy rynki uwierzą, że Stany Zjednoczone szybko wyjdą ze spowolnienie gospodarczego, Grecja, Irlandia i Portugalia zrealizują swój program oszczędnościowy, a kłopoty Włoch, Hiszpanii i Francji okażą się tylko plotkami.

Dopóki tak się nie stanie, lepiej przyzwyczaić się do życia z nieobliczalnym frankiem, szalejącymi giełdami i bijącym kolejne rekordy notowań złotem. Na szczęście nie jest to kwestia lat, ale co najwyżej miesięcy. Wyrośnięty ponad miarę frank w końcu musi spaść, bo gospodarka maleńkiej Szwajcarii nie jest w stanie udźwignąć problemów całego świata.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 07:51)
~Anna Lennox:  Moje życie jest pełne szczęścia, ponieważ DR EDO sprawiło, że

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:11)
~Dora Maxim:  Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy z powodu tego, co DR ISIKOLO zrobi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:28)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:27)
~toly: Mój były chłopak opuścił mnie i moją córkę od 6 tygodni

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 19:35)
~Maria Alexuta:  Prawdziwy czarodziej Dr Isikolo, który czyni cuda dla ludzi

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.