prl cooltura
       
Wtorek, 31.03.2020 Balbiny, Kamila, Kornelii
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Koniec historii z Fryderykiem
STS "Fryderyk Chopin"
Koniec historii z Fryderykiem

Piotr Dobroniak


ostatnia aktualizacja: 2011/07/14 07:50

Kiedy w ubiegłym roku polski żaglowiec uległ wypadkowi, nikt nie przypuszczał, że to początek trwającej 236 dni gehenny załogi, rozterek jej kolejnych kapitanów, zapaści finansowych, walki o odszkodowanie czy sporu pomiędzy rybakami holującymi żaglowiec, a jego armatorem. Nikt też nie przypuszczał, że będziemy mogli obserwować pewnego rodzaju przemianę niepełnoletniej załogi „Szkoły pod Żaglami”.

Znajomość Cooltury z Fryderykiem i jej załogą (tak z Fryderykiem, a nie z Chopinem) zaczęła się kilka miesięcy przed wypadkiem. Żaglowiec był wtedy ambasadorem Polski w Europie, a Cooltura zaproszona dosłownie i w przenośni na jego pokład.

Połamało się

W momencie, kiedy nasza redakcja dostała informację o wypadku żaglowca, z brytyjskiej Agencji Morskiej i Ochrony Wybrzeża w październiku zeszłego roku, rozpoczęło się ciągłe i nieustające informowanie o stanie polskiej jednostki.

Gdy po kilku dniach po wypadku statek „wszedł” w zasięg telefonii komórkowej, a dziennikarze wraz z polskimi dyplomatami i rzeszą zwyczajnych gapiów, czekali na wejście zniszczonego żaglowca do portu, telefon do ówczesnego pierwszego oficera, zwrócił uwagę na to, że tam na pokładzie, nikt nie zdaje sobie sprawy, że na lądzie rozpętało się już prawdziwe medialne piekło.

Początkowo zainteresowani byli wszyscy. Tusk rozmawiał z Cameronem. Polacy z napięciem oglądali thriller z udziałem polskich dzieci. Żeglarze wspierali swoich kolegów na morzu. Potem było już jak zawsze. Część ludzi wydawała wyrok na kapitana, część na armatora. Inni narzekali na rzetelność dziennikarzy, jeszcze inni szpanowali niewyszukanym słownictwem zza ekranów komputerów. Gdzieś pomiędzy były dzieci, załoga i zabłąkane idee.

Na początku wydawało się, że wszystko pójdzie jak z płatka. Lecz już kilka dni po doholowaniu żaglowca do portu w Falmouth, żeglarze będący na jego pokładzie, wiedzieli, że nie będzie łatwo.  Kiedy odjeżdżał do Polski autobus z uczestnikami „Szkoły pod Żaglami”, było to już niemal jasne.

Żeglarskie gadanie

Pojawiły się komentarze żeglarzy, którzy związani byli kiedyś z „Fryderykiem Chopinem”, często niezbyt przychylne. Jeden z nich mówił o tym, że uczniowie ze „Szkoły pod Żaglami” powiedzą kiedyś „sprawdzam” i okaże się, że dorośli zawiedli. Całe szczęście, okazuje się, że dorośli jednak nie zawiodą, a dzieciaki ze „szkoły” przeistoczyły się z beztroskiej młodzieży w społeczeństwo obywatelskie. Mało powiedzieć, że akcje „Postaw piwo Chopinowi” czy chwytliwe hasło określające działanie PZU, „Fok im w grota”, było ich pomysłami. Mało powiedzieć, że to właśnie ich upór inspirował dorosłych czy wręcz zmuszał ich do działania. Pomimo, że czasem nie sposób nie zgodzić się z tezami zawartymi w tych obszernych komentarzach i płynącej z nich prawdy opartej na rzetelności i doświadczeniu, nie sposób również stwierdzić, że były chyba wtedy nie na miejscu. Na pewno nie pomagały.

Oczywiście można się spierać, czy zostało wszystko załatwione jak należy i czy należy żałować, że dzieci nie dokończyły szkoły. Należy żałować, ale takie jest życie – czasem nie można mieć wszystkiego.
Wystarczy, że nowy armator, Piotr Kulczycki wraz z Kapitanem Baranowskim, zadeklarowali, że „Szkoła pod Żaglami” na STS „Fryderyk Chopin” będzie kontynuowana. Teraz można powiedzieć „sprawdzam”.
Żaglowiec spędził przy kornwalijskim brzegu święta Bożego Narodzenia, wydawało się, że na święta Wielkanocne będzie już w Polsce. Niestety załoga kolejne święta spędziła na pokładzie. W międzyczasie trzy razy zmienili się kapitanowie. Część załogi opuściła jednostkę, przyjechali ich zmiennicy. Gdzieś po drodze PZU wypłaciło odszkodowanie, jednak prace w stoczni A&P w Falmouth, szły bardzo opornie. Z pierwszej fali entuzjazmu nic nie pozostało. Stocznia i władze portu cały czas czekały na jakieś pieniądze. Kiedy wpłynęły stare należności, zdążyły stworzyć się nowe. Cud, że duch w załodze nie upadł, choć niektórzy przypłacili remont zdrowiem.

Trzeba wiedzieć, że większość ludzi na pokładzie „Chopina” to żeglarze z ideami i pasją. Jeśli ktoś wraca na pokład żaglowca, to nie do pływającej mieszaniny żelastwa, stali i metali szlachetnych, lecz do ludzi.
Gdy sytuacja stawała się beznadziejna, a każdy nowy termin powrotu do Polski wydawał się niewiarygodny, pojawił się kupiec. Czerwcowe podpisanie umowy kupna-sprzedaży, stało się finałem kilkutygodniowych podchodów do zakupu żaglowca przez firmę „3Oceans”.

Ostateczne rozwiązanie

Nagle to, co ciągnęło się miesiącami, skutecznie załatwiono w ciągu niecałych dwóch tygodni. Skuteczność godna podziwu. Wydaje się, że nowy inwestor wziął sobie do serca znaną dewizę: „Kto ma statki, ten ma wydatki” i na pokład nie wszedł z pustymi kieszeniami.

Żaglowiec pod pełną parą, zawinął 30 czerwca do swojego portu macierzystego w Szczecinie. Po drodze witany przez przepływające w pobliżu polskie jednostki.

Na Wałach Chrobrego, czekało na „Fryderyka Chopina” piękne powitanie. Żaglowiec w asyście innych żaglowców, między innymi „Daru Młodzieży” oraz „Zawiszy Czarnego”, „przedefilował” dwukrotnie przed zebraną publicznością. Pośród dźwięku syren, strumieni wody lanych przez wprowadzający statek pożarniczy i sztucznego dymu, w końcu zacumował przy swoim starym miejscu postoju. Cumy zostały odebrane przez „chopinowców” czekających na brzegu. W końcu STS „Fryderyk Chopin” przypłynął do domu. W końcu mają się zakończyć jego złe dni i chwile. W końcu… „Koniec historii z Fryderykiem”.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~historia sie nigdy nie konczy...: ..teraz sie zacznie...!!!
odpowiedz
 ~zmienic nazwe...: gruzlik Szopen mial tyle wspólnego z morzem ,ze zygal na widok fal morskich mieszkajac z George Sand na Majorce...nawet nie byl Polakiem...ojciec Francuz ,ktory przyjechal do nadwislanskiego kraju uczyc muzyki,myslal ze to Rosja,bo i bylo to Imperium Wsiej Rosiji....
odpowiedz
 ~chyba...: ze matka Frycka byla Zydówka z Polski,wtedy mozna napisac ,ze ten zagruzliczony muzyk z matki ''naszej'',jest polskim Zydem urodzonym w Imperium Wsiej Rusi....ale statek zaglowy zeby sie tak nazywac,to musi braknac fantazji tym polskim zejmanom....Joseph Conrad... to jest To !!!Pisal po angielsku i ma swoja sale w POSKu....polaki z Londynu tez sie juz tej sali w POSku chca pozbyc i zamienic na mieszkanie do wynajecia....
odpowiedz
 ~POSK: niech teraz kupi ''Szopena'' i przeniesie na poklad sale Józefa Korzeniowskiego zwanego Conradem w Albionie...pisal on ksiazki o morzu po angielsku..Lord Jim i Nabuko !! Ladne takie o sztormach ,zejmanach itd...
odpowiedz
 ~taka jest prawda: POSK to żydzi!!! POKSiem rządzą żydzi i do POSKu chodzą żydzi!!!
odpowiedz
 ~wielka prawda...: wreszcie zostala wypowiedziana...Frycek Szopen,to Icek...a do Ogniska same Ukraince i Szwaby.....chodza i jedza nasza golonke polska,ojczyzniana,swinska jak sie nalezy nam czystym Polakom...
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
UKIP za wprowadzeniem zakazu noszenia burki i nikabu (godz. 16:09)
~terepsegway:

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:30)
~Marta Leon:  ŁAŁ!! To jest najwspanialsza rzecz, jakiej kiedykolwiek doświadczy

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 22:00)
~Doretta: O MÓJ BOŻE!!! To z pewnością szokujące i prawdziwe świadectwo

Chelsea dostała zgodę na modernizację stadionu (godz. 09:32)
~Emil: Dobra wiadomość

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 12:41)
~Jana Alois:  Nie chciałem rozwodu, ponieważ bardzo kocham mojego męża i nie ch

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.