prl cooltura
       
Czwartek, 14.11.2019 Emila, Laury, Rogera
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
"Kochamy Was do bólu!"
Grzegorz Markowski w Londynie
"Kochamy Was do bólu!"

Rozmawial Piotr Dobroniak


ostatnia aktualizacja: 2011/05/19 13:00

W ubiegłą sobotę, jako gość Festiwalu Cooltury, wystąpił zespół Perfect. Po koncercie w sali O2 Sheperds Bush Empire, udało nam sie porozmawiać z frontmanem zespołu Grzegorzem Markowskim oraz Darkiem Kozakiewiczem, gitarzystą Perfectu.


Kilka lat temu byliście również na koncercie organizowanym przez „Coolturę”, to był wasz pierwszy koncert w Londynie?
Grzegorz Markowski: Chyba drugi…
Darek Kozakiewicz: Tak, to był drugi nasz pobyt.
GM: Ale bardzo znaczący – Hammersmith Palace, pełna sala, gorąca atmosfera. Fantastyczne przyjęcie. Tym bardziej pamiętny, że po koncercie byliśmy w klubie, gdzie się rozbierały baby (śmiech). Pamiętam, że tam tez było zimne piwo i to mi się najbardziej podobało… (śmiech).
DK: Pierwszy raz był natomiast chyba w 2001 roku i to było przy okazji wyborów Miss Polonia w Londynie.

Grzegorz, zanim zacząłeś śpiewać w zespole Perfect, śpiewała w nim Basia Trzetrzelewska, ty Darek znałeś ją chyba dobrze. Utrzymujecie jakieś kontakty? Spotykacie się przy okazji koncertów w Londynie?
GM: Chyba nie… W sensie kartograficznym w ogóle nie, ale był taki pomysł, że zagramy koncert w Nowym Jorku i nawet próbowaliśmy kontaktować się przez Marka Niedźwieckiego, który ma jej komórkę i który miał pomóc w kontakcie. Żył jeszcze wtedy Czesław Niemen i to był taki duży projekt, który nie doszedł do skutku. Natomiast ja nigdy nie miałem z Basią kontaktu. Potem Basia została gwiazdą dużego formatu i ten kontakt stał się jeszcze bardziej utrudniony, chociaż znam bardzo dobrze jej męża oraz jej syna Mikołaja.
DK: Razem z Basią mamy razem 147 lat – jak wynika z moich wyliczeń (śmiech) dlatego już raczej nie planujemy nic z Basią w chwili obecnej.
Poważnie, to bardzo chętnie nagralibyśmy coś z Basią, ale prawda jest taka, że Basia była niedostępna już w latach osiemdziesiątych. Kiedy przyjechała kiedyś do Warszawy na koncert „po latach”, poprosiłem swojego dobrego kolegę, który supportował jej koncert, żeby ją pozdrowił ode mnie, niestety nie dopuścili go nawet na dziesięć metrów do garderoby. Basia będąc chciała zorganizować małe spotkanie ze starymi przyjaciółmi z zespołu, z ludźmi, z którymi kiedyś występowała i nie pozwolono jej na to. Takie są gwiazdorskie kontrakty, które często nie pozwalają na taką spontaniczność…
GM: Ja mam w kontrakcie tylko jedno: dwa zimne piwa po koncercie (śmiech).
DK: Ja mam zimne kakao w ilości półtora litra i popitkę (śmiech).

Pamiętacie wasze pierwsze wspólne koncerty? Pierwsze nagrywanie płyty?

GM: To było mega wydarzenie, bo rzeczywiście Zbyszek (Hołdys – przyp. red.) zapowiedział, że zrobimy się popularni w ciągu trzech miesięcy i nikt mu w to nie wierzył, a to się stało faktem i to był afrodyzjak bardzo mocny. Nagle z ludzi, którzy siedzieli w piwnicy, staliśmy się zespołem, który mógłby grać 24h na dobę. Te lata osiemdziesiąte to były lata szaleństwa.

Wspomniałeś o Hołdysie. Utrzymujecie ze sobą jakieś kontakty?
GM: Przez prawników.
DK: Ja utrzymuję kontakty oglądając TVN. Czasem mu macham, ale jakoś mi nie odpowiada… (śmiech)
GM: Nie ma żadnych kontaktów. Rozstaliśmy się w niezgodzie i w jakichś tam pretensjach. Potem były lata dziewięćdziesiąte, wcześniej osiemdziesiąty siódmy na Stadionie Dziesięciolecia, potem jakaś próba powrotu do branży i w końcu jak „odsmażyliśmy” ten zespół i staraliśmy się go jakoś reanimować, to Zbyszek po prostu się na nas obraził. Jest w tym zacięty, zapiekły, a my już praktycznie nie potrzebujemy kontaktu z nim. Tak już jest, że są ludzie, którzy nas po prostu nie lubią i mają prawo do tego.

Jedna z waszych płyt „Symfonicznie” została nagrana z orkiestrą. Skąd wziął się pomysł na taki materiał? Jak widzimy cieszy się on popularnością, bo od 2005 roku cały czas powtarzacie ten „eksperyment”.
DK: Pomysł nie jest nowatorski. Mnóstwo zespołów rockowych grało w ten sposób. Pierwszy zespół, który pamiętam, że tak zrobił, to był chyba Deep Purple, to było w latach siedemdziesiątych. W naszym wypadku zaproponował to dyrektor polskiego radia oraz nasz menadżer, Adam Galas. Radio zaakceptowało wszystkie warunki, bo to jest przedsięwzięcie nie dość, że bardzo kosztowne to i ogromne. Kilkadziesiąt osób z orkiestry, odpowiednie aranże. Mnóstwo pracy.

Jak się gra z takimi profesjonalistami, bądź co bądź, „klasycznymi”. Wasza muzyka, to, mogłoby się wydawać, dwa różne światy.
GM: Najgorsze, że nasz perkusista nie wiedział, czy jak się podnosi pałeczkę to jest „raz” czy jak się ją opuści (śmiech)
DK: Okazało się po trzecim koncercie, że jak do góry, to „dwa”…
GM: Mówiąc poważnie, to jest zupełnie inny rodzaj grania. Wymaga punktualności i skupienia. Sam kon
cert to duży wysiłek. Ale jest coś w tym graniu, bo zawsze dostajemy po takich koncertach owacje na stojąco.

Zdarzyło się parę lat temu, że zagraliście koncert na dachu „cepelii” w Warszawie. Zostałeś wtedy aresztowany przez policję. O co poszło?
GM: Antyradio wraz z naszym menadżerem, wymyśliło sobie happening na tym dachu. Postawiono niesłychanie potężną aparaturę nagłaśniającą, którą było słychać już z daleka. Zaczęliśmy grać o 6.30 rano, zrobiły się korki. Policja apelowała przez megafony, żeby się rozejść…
DK: …Uznano to za zgromadzenie nielegalne…
GM: … Na wysięgniku podjechali do mnie na górę, wzięli mnie pod pachy i pojechałem na dołek. Po czym nasi fani krzyczeli, że mnie odbiją (śmiech). Skończyło się sądem grodzkim, ale wszystkie dzienniki tego dnia zaczynały się informacją, że graliśmy na dachu „Cepelii”.
DK: Najbardziej jednak obawialiśmy się, że dach się zawali, bo był bardzo miękki i w ogóle nieprzystosowany do tak ciężkiej aparatury i nas. To było w sumie największe ryzyko.

Płyta „Schody”. Nowatorski jak na tamte czasy projekt, dostępny początkowo tylko w internecie. Traktujecie to tylko, jako doświadczenie, czy też próbowaliście nowych kanałów dystrybucji?
GM: To była po prostu taka forma marketingowa, chodziło też o zwiększenie skali dostępu do płyty, nie ukrywamy, że mieliśmy na uwadze Polonię rozproszona po całym świecie, dla której taka forma jest dostępniejsza. W Polsce zdarzyło się to pierwszy raz i sądzę, że to był strzał w dziesiątkę. Klikalność była spora, a plusem tej płyty była zarówno cena jak i to, że można było kupić tylko pojedyncze utwory, które odpowiadały naszym fanom.

Graliście równolegle z Festiwalem Cooltury, spotkaliście sporo „młodszych” kolegów. Jak patrzycie na takich „młodych wilców”?
GM: Ja patrzę z zachwytem. Jeśli ktoś gra z pasją i ma dwadzieścia lat. To ma już pomysł na życie. Tworzenie muzyki jest rzeczą bardzo potrzebna i piękną. My trzymamy tylko kciuki. Od nas mogą się dowiedzieć jak nie dać się zapić, zaćpać, nie zwariować od pieniędzy, niechęci od braku pokory, od wymyślania, że ja jestem ważniejszy od kolegi, bo wszyscy w zespole są ważni – tak jest prawda.

Jak oceniacie koncert zakończony przed chwilą?

GM: Jestem pod wrażeniem organizacji. To była duża impreza. Sądzę, że podziękowania należą się wszystkim, którzy brali w tym udział, ale chciałbym tutaj wyróżnić Wojtka Witkowskiego i Piotra Grześkiewicza, którzy nad wszystkim panowali.

Ostatnie zdanie do czytelników Cooltury?

GM: Czytelnicy Cooltury – kochamy was do bólu!
DK: W najbliższym czasie odstaniecie od nas w prezencie płytę na trzydziestolecie zespołu.
GM: Wypijemy jeszcze za was nie raz „Jacka Daniellsa”!

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
avatarJulia: W takim razie ja chce ja chce plyte z autografem Julia z balkonu

odpowiedz
 ~leowhiskey: " Jacka Danielsa " sporzylismy za wasze zdrowie w drodze powrotnej z koncertu; super impreza ten wystep Perfectu.
odpowiedz
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 20:19)
~Larua Ellie:  Hej wszystkim chcę szybko korzystać z tego medium, aby podzielić s

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 15:59)
~Tamara Leon:  Cześć chłopaki, jestem bardzo podekscytowany odzyskaniem męża po

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:24)
~Barbara Damjan:  Wracając do byłego kochanka, pilnie z zaklęciem miłosnym, DR ISIK

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 07:44)
~Dora Sebastian: Witam, jestem tutaj, aby przekazać tę dobrą wiadomość całemu światu,

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 17:08)
~Cristina Alen:  Jak ten wielki człowiek, dr Isikolo, pomógł mi przywró

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.