prl cooltura
       
Niedziela, 23.02.2020 Damiana, Romana, Romany
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
 Podsumowanie miesiąca
Podsumowanie miesiąca

Sylwia Milan
ostatnia aktualizacja: 2010/10/29 11:11

Jakie znaczenia miała wrześniowa wizyta papieża Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii? Czy zdecydowana polityka Francji wobec emigrantów przyniesie zamierzone efekty? Dlaczego niebawem może dojść do ostrego sporu o Arktykę? O tych zagadnieniach mówi Jacek Pałasiński.


Na Arktyce jest ropa naftowa i gaz. Czy w przyszłości może dojść do bitwy o ten teren?

Pod Arktyką leży 30 proc. całych rezerw gazu znajdujących się na kuli ziemskiej i co najmniej 15 proc. ropy naftowej. To kąsek, który z każdym dniem będzie coraz bardziej łakomy. O prawa do wydobycia będą walczyć Rosja, Kanada, USA, Dania i Norwegia. Rezerwy nośników energii zmniejszają się, bo świat już przekroczył tzw. punkt Hubberta (Hubbert’s Peak). To oznacza, że istniejące na naszej planecie zasoby nośników energii już się zmniejszają i ew. nowe odkrycia już tej tendencji nie zmienią. Zużycie jest duże i rośnie, a zapotrzebowanie coraz większe. Dzisiaj już wyraźnie widać, jak wszelkie ograniczenia wywołują protesty i mogą przerodzić się w rozruchy. Jeżeli nie nauczymy się w najbliższych dwóch dziesięcioleciach czerpać energii ze źródeł odnawialnych, to wojny energetyczne są perspektywą bardzo realną. Napisałem o tym w 2006 roku książkę pt. „Kaczor po pekińsku”; dowodzę w niej, że w 2015 roku wygasną wszystkie kontrakty, jakie Arabia Saudyjska podpisała z krajami europejskimi na dostawy surowców energonośnych. Potem trafią one do Indii i Chin.

Na pewno o Arktykę będzie spór. Jednym z pretendentów jest Rosja. Trwają polemiki pomiędzy naukowcami, na której płycie kontynentalnej znajdują się te złoża. Pozytywne jest to, że w ubiegłym tygodniu odbył się pierwszy poważniejszy cykl rozmów na temat podziału zasobów, więc być może wojnę uda się odłożyć albo nawet jej uniknąć.

Chiny postawiły przed sobą bardzo ambitne cele. Są już drugą potęgą gospodarczą świata, a za 15 lat będą pierwszą. Praktycznie nie mają swoich zasobów ropy, nie licząc niezbyt wielkich złóż w odległym muzułmańskim Sinkjangu (Xingjiang). Jeżeli chcą swój rozwój podtrzymać, muszą szukać dostawców.

Ten kraj działa bezwzględnie, w sposób odbiegający od standardów zachodnich. Podpisuje kontrakty lub działa na terenach, do których Europejczycy brzydziliby się wejść. Ich największym sprzedawcą jest w tej chwili Sudan Płd. Płacą mu m.in. śmigłowcami dla armii, która potem ostrzeliwuje wioski w Darfurze. Sprawa bardzo złożona i cuchnąca, ale Chiny nie mają wyboru. W jeszcze gorszej sytuacji, niż oni znajdują się Indie, rozwijające się w sposób niezwykle dynamiczny. Poza tym, Indie są potęgą nuklearną, prowokowaną przez inną potęgę nuklearną, czyli Pakistan. Prawdopodobieństwo wybuchu wojny w tamtym regionie oceniam jako najwyższe.

Czy najpierw nastąpi walka o dostęp do surowców czy o dostęp do wody?

Moim zdaniem, najpierw o wodę. Tych konfliktów już było kilka. Na przykład Peru, w którym dramatycznie zmienił się klimat, a tereny żyzne są dziś popękaną pustynią. Wielcy tego świata nie traktują problemu jako priorytetu w swojej polityce. Cechą ludzkości jest krótkowzroczność, nawet w rozwiniętych państwach zachodnich. Jak długo jeszcze można sobie pozwolić na odsuwanie tych problemów? Zaskakująco mało. Parę lat temu, sam sobie wyznaczyłem datę na 2015 rok, to granica, po której ryzyko tego, że zaczniemy się wzajemnie zjadać, staje się zupełnie konkretne. Kiedy zabraknie prądu, zabraknie również ciepła. Gdy zabraknie ciepła, nie będzie możliwości przygotowania ciepłej strawy, transportowania wody do mieszkań na wyższe piętra. Perspektywa powrotu do kanibalizmu jest autentyczna, bo jak zabraknie prądu, to zabraknie wszystkiego: produktów, żywności.

Wizyta Papieża Benedykta xvi w Wielkiej Brytanii

Była poprzedzona różnego rodzaju oczekiwaniami, głównie prasowymi, które według mojego rozeznania, nie znajdują pokrycia w rzeczywistości. Ta podróż będzie brzemienna w konsekwencje i to różnorakie. Po pierwsze w dialogu międzyreligijnym. Już za czasów Jana Pawła II istniały daleko idące przymiarki do pojednania między kościołem katolickim i anglikańskim. Proces ten został spowolniony po wprowadzeniu przez Anglikanów kapłaństwa kobiet. Czy spodziewano się takiego przyjęcia Benedykta XIV? Kościół ma bardzo realistycznie podejście do życia i nie sugeruje się głosami prasy, która chciała mieć jakiś skandal, bo tym żyje. Ale protesty były o wiele mniejsze, niż można się było spodziewać.
Papież otrzymał ciepłe przyjęcie. Już w tej chwili brytyjscy katolicy to ci, którzy najregularniej chodzą do kościoła i uczestniczą w życiu religijnym. To niekoniecznie zasługa samych Brytyjczyków; w dużej mierze imigrantów z Polski, Europy Środkowej, Ameryki Łacińskiej i Środkowej. Kiedy następna wizyta? Nie podejrzewam, by w najbliższych latach, nawet piętnastu, mogło dojść do kolejnej. Oczywiście, do tego czasu będzie nowy papież i wszystko się może zmienić.

Francja coraz ostrzej wobec swoich emigrantów. Czy uda im się skłonić romów do wyjazdu?

To, co w tej chwili wyczynia Nicolas Sarkozy jest nie do przyjęcia. Na szczęście UE nie bacząc na to, że Francja jest jednym z krajów założycielskich i najpotężniejszych w Unii, zajęła zdecydowane stanowisko przeciw jego polityce. Opinia publiczna we Francji też nie przyjęła tego tak, jakby się tracący popularność Sarkozy tego spodziewał. Nicolas Sarkozy postanowił, nie on jeden zresztą w Europie, przekształcić swoją partię z ugrupowania o charakterze liberalnym, w ugrupowanie o charakterze populistycznym. Na bezrozumnym ludku czasem można polegać, niechęć do Romów i do obcych w ogóle jest czymś zakorzenionym wśród ludzi niewykształconych i na nich Sarkozy postanowił się oprzeć. Polityka wobec Romów, czy pomysł, by wydalać Francuzów z pierwszego, czy drugiego pokolenia, którzy dopuszczają się przestępstw, jest ruchem dość śmiałym, ponieważ, gdy się okaże któregoś dnia, że również Sarkozy dopuścił się przestępstwa, np. w przypadku polityki wobec Romów, to sam także może być wydalony, jako Francuz pierwszego pokolenia.

Jeśli chodzi o walkę z zasłoniętymi twarzami kobiet we Francji, to jest to część filozoficznego dyskursu: jak należy traktować w czasach postępującej globalizacji, problem odrębności religijnych. Tu istnieje pewien dysparytet w traktowaniu chrześcijan w Europie i poza Europą, na przykład w krajach islamskich. Chociaż zabranianie czegokolwiek, co jest związane z tradycją religijną nie jest godne pochwały, to jednak Europejczycy są przykładem tolerancji, mimo ograniczeń w sprawie burki, w stosunku do tego, co stosują w analogicznych sytuacjach kraje islamskie. Uważam, że wszystkie narody, które są sygnatariuszami Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1946 roku, nie powinny dopuszczać do tego, by kobiety zmuszane były do chodzenia z zasłoniętą twarzą. Więc ja prawdopodobnie też głosowałbym za zakazem burki czy nikabu. Na tym polega klucz do całej kwestii z religiami: po Wojnie Stuletniej i Wojnie Trzydziestoletniej, społeczeństwa zachodnie dojrzały do rozdziału państwa od Kościoła. W niewielu państwach islamskich takiego rozdziału dokonano, a te z nich, które tego dokonały, tak jak Turcja, teraz się z tego wycofują.

Zatamowanie wycieku ropy naftowej w Zatoce Meksykańskiej.

Z punktu widzenia technologicznego zrobiono wszystko, co się dało. Zaangażowano duże kapitały i całą znaną technologię. Inna sprawa, że to nie najlepiej świadczy o naszej technologii. Czy w Zatoce Meksykańskiej, czy gdzie indziej, wcześniej, czy później do takiej katastrofy musiało dojść, na przykład za sprawą trzęsienia ziemi. To się mogło i może jeszcze wydarzyć, ale ani państwa ani koncerny nie są na to gotowe. Do katastrofy doszło w USA, więc presja, by to najszybciej usunąć istniała największa. W którymś z moich programów pokazywałem, że podobnych, ale mniejszych wycieków w Delcie Nigru jest ok. 30 i od lat nikt ich nie tamuje. To jeden z najbardziej zanieczyszczonych obszarów na świecie. Nikt się tym nie przejmuje i o tym nie mówi. Kiedyś udało mi się zdobyć i pokazać rzadkie zdjęcia, ale to mały pisk, gdzieś, kogoś mało istotnego...


JACEK PAŁASIŃSKI
www.tvn24.pl
www.jacekpalasinski.blogspot. com

Dziennikarz. Gospodarz programu „Świat według Jacka” na antenie codziennie o 17.40 (TVN24) . Wcześniej współpracował z Radiem Zet, Rzeczpospolitą, Wprost. Autor książek: „Gdzie jest Polska?”, „Kaczor w sieci”, „Kaczor po pekińsku”, „Papież już nie umrze”, „Wprost z oblężonej świątyni”, „Express Mediterranee, czyli podróż po Morzu Śródziemnym i okolicach”. Przez 25 lat mieszkał we Włoszech. Dziennikarz TV i radiowy, korespondent, z wykształcenia teatrolog.

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
Open publication - Free publishing - More cooltura
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 15:33)
~Valentino Emil:  Z obfitości serca usta mówią. Nazywam się Valentino Emil. M

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 11:10)
~caro:  Całkowicie zaufałem Dr Omoogunowi całkowicie od czasu, gdy rozmawi

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:31)
~sheri: CHCĘ ZREALIZOWAĆ SWOJE ŚWIADECTWO nazywam się Sheri z USA

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:31)
~marry: Proszę, mój drogi przyjacielu, przepraszam za przeczytanie tego pos

Prawa rodzicielskie w Wielkiej Brytanii (godz. 05:30)
~fatima: DZIĘKI DUŻYM Dr.Sango za rozwiązanie MOICH PROBLEMÓW Z JEGO E-MAI

KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.