prl cooltura
       
Czwartek, 14.11.2019 Emila, Laury, Rogera
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Koniec ery głupich komedii
Od lewej: Małgorzata Mrozińska i Borys Lankosz, fot: Agnieszka Grzeszczak
Koniec ery głupich komedii

Małgorzata Mrozińska


ostatnia aktualizacja: 2010/03/15 07:00

Obsypany nagrodami „Rewers” stał się symbolem przełomu w polskiej kinematografii. Nic więc dziwnego, że dzieło zostało wizytówką 8. Festiwalu Filmów Kinoteki. Na jego londyńskiej premierze i równocześnie gali otwierającej festiwal w Riverside Studios pojawili się Borys Lankosz, reżyser filmu oraz jego producent – Jerzy Kapuściński.


Rewolucję w polskim kinie krytycy filmowi ogłosili już pół roku temu – na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni.     Przełom polega na tym, że najlepsze produkcje ostatniego roku wyszły spod ręki debiutantów albo reżyserów realizujących dopiero swój drugi film. Obok Borysa Lankosza, okrzykniętego „Odkryciem Roku”, triumfy święcili również Xawery Żuławski („Wojna Polsko-Ruska”) oraz Katarzyna Rosłaniec („Galerianki”). Weterani polskiego kina poczuli na plecach oddech młodszej konkurencji, a producenci nastawieni na zysk przekonali się o popycie na ambitne obrazy. Czekaliśmy na to od kilku lat. – Widzów traktowano wcześniej jak naiwnych ludzi, żądnych taniej rozrywki o poziomie intelektualnym seriali telewizyjnych. Okazało się jednak, że mają oni dosyć głupich komedii romantycznych i chcą oglądać filmy o swoim pokoleniu. Dlatego poszli do kin zobaczyć „Rewers”, „Wojnę Polsko-Ruską”, „Galerianki” czy „Dom Zły” – mówi Jerzy Kapuściński, producent „Rewersu” i dyrektor legendarnego już studia filmowego KADR, reaktywowanego właśnie po czternastu latach ciszy.

Na razie mamy do czynienia tylko z przełomem lokalnym. „Rewers”, jako polski kandydat do Oskara, nie spotkał się ze zrozumieniem członków amerykańskiej Akademii Filmowej. Zdaniem Michaela Brooke’a, brytyjskiego krytyka filmowego, z którym rozmawiałam na gali Kinoteki po projekcji „Rewersu”, filmy nowego pokolenia polskich reżyserów wciąż mocno naszpikowane są odniesieniami do historii naszego kraju i aluzjami do lokalnej kultury. – Nieobeznanemu z nią widzowi trudno jest odebrać pełny przekaz „Rewersu” czy „Wojny Polsko-Ruskiej” – mówi Brook.– Jest jednak coś, co zdecydowanie łączy kinomaniaków znad Wisły i Tamizy – uwielbienie dla przewrotnego poczucia humoru – mówi Brooke. Potwierdziły to salwy śmiechu zgromadzonych w Riverside Studios widzów czarnej komedii Lankosza, w znakomitej większości Polaków i Brytyjczyków.

Historia przyjaźni czterech mężczyzn

Jerzy Kapuściński młodych reżyserów promuje już od wielu lat. To on doprowadził w Telewizji Polskiej do uruchomienia cyklu „Pokolenie 2000”, w ramach którego prezentował szerokiej publiczności polskich debiutantów. Ale absolwenci wydziałów reżyserii zawdzięczają mu znacznie więcej. Borys Lankosz jest tylko jedną z wielu osób, którym dał szansę na wybicie się w branży. Chociaż nie ulega wątpliwości, że na tle innych jawi się jako postać wyjątkowa.
Producent dostrzegł go już dziesięć lat temu. Umożliwił mu zrealizowanie debiutu dokumentalnego pt. „Rozwój” (2001), nagrodzonego na wielu międzynarodowych festiwalach, co umożliwiło młodemu reżyserowi realizację kolejnych projektów. Dołączając do Kadru w ubiegłym roku, Kapuściński nie wiedział, jaki film chce wyprodukować, ale od razu pomyślał o Lankoszu. – Mam pewną zasadę. Nie zwracam się z propozycją zrobienia filmu do osób, których nie znam. Nie jestem też zainteresowany kinem komercyjnym, pomagam realizować tylko filmy autorskie. Dlatego też szukam silnych osobowości, takich, które potem wyczuwa się w filmie. Borys miał w sobie coś takiego, co dawało mi gwarancję sukcesu: wrażliwość na obraz, dźwięk i język kina – pewien charakterystyczny styl. Zawsze szukał też najbardziej odpowiedniej formy do opowiedzenia danej historii – mówi Kapuściński. Ujął go również szacunek Lankosza do polskiej szkoły filmowej. Takiej, jaką uskuteczniał przez wiele lat legendarny już dzisiaj KADR.

„Rozwój” połączył Lankosza z Marcinem Koszałką, autorem zdjęć w „Rewersie”. Andrzeja Barta, autora scenariusza do filmu, poznał przy okazji realizacji swojego ostatniego dokumentu – „Radegasta”, opowiadającym o łódzkim gettcie. Nad filmem współpracowali przez pięć lat. Zaprzyjaźnili się. – Znam wszystkie powieści Andrzeja, jestem najwierniejszym fanem historii, które opowiada i jego stylu pisania. Gdy Jerzy zaproponował mi debiut fabularny w ramach reaktywowanego KADRU, naturalnie poprosiłem przyjaciela, żeby napisał dla mnie scenariusz – mówi Lankosz. Jak twierdzi, powodem słabości polskiego kina jest to, że zbyt wielu reżyserów wierzy, iż potrafi samodzielnie pisać. On woli pozostawić to zadanie profesjonalistom.

Zróbmy film o kobietach

Zamawiając u Andrzeja Barta scenariusz, Lankosz miał tylko jedno życzenie. Chciał, żeby opowiadał o kobietach. – Uważam, że kobiety stają się mądrzejsze od mężczyzn. Gdy spotykam ludzi starych, odnoszę wrażenie, że panie mają więcej charakteru. Ich historie są niezwykłe, tymczasem dobrych ról kobiecych w kinie jest bardzo mało – mówi reżyser. Powstała kameralna opowieść, rozgrywająca się właściwie w jednym mieszkaniu. Główna akcja tego w większości czarno-białego filmu toczy się w latach pięćdziesiątych, ale reżyser ukazuje również jej konsekwencje w dniu dzisiejszym, oddzielonym od przeszłości kolorem.
„Rewers” to historia trzech kobiet warszawskich, przedwojennych inteligentek – babci, matki i córki. Najmłodsza, Sabina, jest starą panną, którą mama z babcią za wszelką cenę chcą wydać za mąż. To implikuje najróżniejsze spotkania z mniej lub bardziej podejrzanymi mężczyznami, czasem wręcz groteskowymi. Najpierw szukają kawalerów w obrębie swojego kręgu kulturowego, ze swojej klasy. Gdy w domu pojawia się kolejny kawaler, babcia pyta, czy jest z „nowych” czy „starych”? – Te trzy kobiety stworzyły w domu bezpieczną enklawę, wyspę w otaczającym ich, przerażającym oceanie nowości. Gdy Sabinka postanawia zadać się z „nowym” kawalerem, daje to początek wielu intrygom, dziwnym przejściom fabularnym, które są esencją tego filmu – opowiada Lankosz. Główna bohaterka jest przywróconą do życia Bożenką z powieści „Rien ne va plus”, której los Andrzej opisał dwadzieścia lat temu. – Bożenka, z nakazu autora i na skutek tej samej presji, jaka jest teraz udziałem bohaterki „Rewersu”, popełniła samobójstwo. Andrzej latami żałował, że ją do tego popchnął. Postanowił więc dać jej nową szansę – mówi reżyser.

Problem drugiego filmu

„Rewers” jest porównywany przez krytyków do wielu filmów, między innymi
w reżyserii Tyrmanda, Franka Capry, Almodovara, braci Cohen, a nawet Tarantino. – Tysiące różnych rzeczy, które do siebie nie przystają. Wszystko to mnie niezwykle cieszy i bawi, bo świadczy o tym, że powstało coś oryginalnego. Staram się szukać własnego filmowego języka i stylu – zapewnia Lankosz. Właśnie „to coś” dostrzegł w nim Jerzy Kapuściński. Widział też jednak wiele talentów, które pomimo udanego debiutu, zmarnowały się. Jak twierdzi producent, w Polsce istnieje problem drugiego filmu. – Udany debiut oznacza wiele pokus. Głównie finansowych. Pojawiają się oferty reżyserii seriali telewizyjnych i komercyjnych produkcji kinowych. Trzeba mieć dużo samozaparcia, żeby się im oprzeć i zrobić kolejny autorski film – mówi Kapuściński. Borys Lankosz już udowodnił, że nie przepadnie. Odrzucił wszystkie propozycje, jakie spadły na jego ręce po festiwalu w Gdyni. Jego też nie interesują komercyjne projekty. Nie robi filmów dla pieniędzy. Chce opowiadać historie sobie bliskie, robić kino, w które wierzy. Dlatego swój drugi film ponownie zrealizuje na podstawie prozy Barta, a dokładniej jego „Fabryki Muchołapek”. Tym samym obydwaj twórcy powracają do getta w Łodzi, chociaż fabuła ukaże je z innej niż dokument „Radegast” perspektywy. –  Jeżeli poświęca się temu tematowi pięć lat życia, to wybór scenariusza jest oczywisty – mówi Lankosz. Nie ukrywa jednak, że z Bartem łączy go coś więcej, swoista „artystyczna chemia”. – Rozumiemy się w pół słowa, ale to nie znaczy, że będę reżyserował tylko filmy na podstawie jego scenariuszy – zapiera się. Zobaczymy. Chociaż właściwie, to czemu nie? Polskiej kinematografii prawdopodobnie wyszłoby to tylko na dobre.

„Revers”
- – będzie można zobaczyć w Londynie 29 kwietnia w ramach East End Film Festival. Więcej informacji na stronie: www. eastendfilmfestival.com

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
listopad
pnwtśrczptsond
123
45678910
111213
14
151617
18192021222324
252627282930
grudzień
pnwtśrczptsond
1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031
dzisiaj w Londynie
koncerty:
imprezy:
spektakle:
wystawy:
 • Zobacz wszystkie wystawy
inne:
KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.