prl cooltura
       
Środa, 22.11.2017 Cecylii, Jonatana, Marka
| Startuj z nami | Dodaj do ulubionych
Straszny Dwór – kolejna produkcja operowa POSK-u!
Straszny Dwór – kolejna produkcja operowa POSK-u!



ostatnia aktualizacja: 2015/09/11 13:41

Z cenionym brytyjskim dyrygentem Stephenem Ellery, wielbicielem Stanisława Moniuszki i entuzjastą POSK-u rozmawia Tomasz Furmanek.

Co najbardziej kochasz w Moniuszce i w jego muzyce?
Jestem zafascynowany Moniuszką. Uwielbiam polską muzykę ludową i zawartą w dziełach tego kompozytora mnogość folklorystycznych wątków melodycznych jak i polskich ludowych rytmów, oraz sposób w jaki połączone są z Polską. Pojawiają sie one rownież w takich miejscach tej opery, gdzie nie koniecznie przewidziany jest taniec, ale sama aria napisana jest w polskim stylu rytmicznym - na przykład aria Miecznika, napisana w rytmie poloneza.Ta piękna aria może być tylko śpiewana lub śpiewana i tańczona, w naszej inscenizacji będzie śpiewana i  tańczona.
Równocześnie Moniuszko czerpie inspirację ze współczesnych mu kompozytorów europejskich, jak Donizetti i Bellini między innymi. Mówiąc najprościej, był on pierwszym kompozytorem, który połączył muzykę europejską z polską muzyką ludową i narodową – w kontekście opery oczywiście.

Jest to jeszcze bardziej wyjątkowe, jeżeli wezmiemy pod uwagę czasy i realia, w których tworzył swoje dzieła...
Tak. Dla przykładu, premiera Halki odbyła się w Polsce znajdującej się pod kontrolą Rosji, wplatanie polskiej narodowej muzyki do opery było czymś mocno niebezpiecznym. Cenzorzy powtarzali Moniuszce, ze nie moze tego robić, ze sprowokuje gniew Rosjan, którzy mogą obawiać się rozbudzenia narodowościowych emocji w Polakach. On jednak to zrobił i był to wielki sukces! Kiedy zagraliśmy Halkę w zeszłym roku w POSKu przeżywałem emocje nie tylko związane z wystawianiem tej opery, ale doznawałem takiego uczucia, jakbym niemalże był w Polsce w tamtych czasach kiedy Moniuszko przygotowywał swoją premierę i przeżywał ówczesny dramat i napięcie.

Przytoczę jeszcze jedną historię, która doskonale ilustruje fakt, jak odważnym i nowatorskim artystą był Moniuszko w swoich czasach. Kiedy oczekiwano od niego, aby napisał bogatą koloraturową arię dla pewnej sopranistki, on powiedział: nie, ona zaśpiewa prostą piosenkę opartą na melodii ludowej. Rozpętała sie oczywiście wielka burza wokół tego, ale kompozytor postawił na swoim i jego decyzja okazała się wielkim sukcesem, ludzie pokochali jego muzykę.

Można więc powiedzieć, ze był pionierem w swoich czasach?
Zdecydowanie. To była ogromna rewolucja, na miarę „Święta wiosny” Strawińskiego w Paryzu w 1913 roku... która z łatwością mogła była doprowadzić do zamieszek i wielu innych konsekwencji, jak chociażby do przerwania spektaklu przez rosyjskich żołnierzy. Mogło być niebezpiecznie, ale najważniejsze było to, że jego muzyka poruszyła polskie serca i przypomniała ówczesnym Polakom, że są Polakami.

Czy jest prawdą, że chcesz stworzyć Moniuszko Society z siedzibą w POSK-u?
Tak. Pomyśl sobie – śpiewacy operowi z całego świata, ze wszelkich możliwych krajów, przyjeżdżają do europy na przesłuchania, niektórzy może znają odrobinę włoskiego, większość nie zna – ale śpiewają po włosku. A czemu nie mogliby śpiewać po polsku? Skoro mogą śpiewać po włosku czy niemiecku, nie znając słowa w żądnym z tych języków – więc możemy tak samo podejść do języka polskiego. To jest możliwe! Naszym zadaniem będzie również wytworzenie zainteresowania muzyką Moniuszki na skalę międzynarodową, poprzez umożliwienie poznania jego muzyki. Drugim celem będzie zwiększenie liczby osób, artystów, którzy będą potrafili wykonywać muzykę tego kompozytora, co oczywiście oznacza, że będziemy potrzebowali, żeby ludzie uczyli się librett i śpiewania w języku polskim.

Twoja współpraca z POSKiem rozwija się świetnie i jest bardzo ceniona przez obydwie strony. Kiedy i w jaki sposób rozpoczęła się?
Kilka lat temu przyszedłem do POSK-u i spotkałem Krystynę Bell, której powiedziałem, że chciałbym wyprodukować tutaj koncert, że moglibyśmy coś zrobić wspólnie, np. wieczór Chopinowski... Rozmawialiśmy o tym, rozważaliśmy również takie aspekty jak ewentualna liczba publiczności, której moglibyśmy się spodziewać oraz kwestie kosztów. Przez kilka lat nie wracaliśmy do tematu, aż do chwili, gdy pojawił się pomysł, który przyszedł od pewnej śpiewaczki, aby wystawić operę Stanisława Moniuszki. Krystyna Bell i Joanna Młudzińska zdecydowały, że bedzie to Halka, postanowiliśmy zrobić to wspólnie.

W bliskich planach jest jeszcze jeden projekt o który chcę cie zapytać, podobno przygotowujesz wraz z POSKiem bardzo specjalny konkurs?
W ramach inauguracji Towarzystwa Moniuszkowskiego zamierzamy zorganizować konkurs dla śpiewaków z całego świata, który odbędzie się w POSK-u, a częścią obowiązkowego repertuaru, który uczestnicy będą musieli wykonać, będą najważniejsze polskie arie. Spodziewamy się więc, że około 50-60 śpiewaków z wielu krajów zgłosi się osobiście lub przez nagranie na CD do POSK-u, i mimo, że nie wszyscy dojdą do finału, a nieliczni zwyciężą, to 60 osób bedzie znać i potrafić zaśpiewać polską arię operową. Ja pracuję z wieloma polskimi organizacjami, orkiestrami itp – chciałbym aby stało sie tak, żeby częścią konkursu, dla niektórych laureatów, była możliwość zaproponowania im gościnnego zaśpiewania mniejszych lub większych ról w polskich operach, w Polsce. W obecnej dobie recesji nie ma zbyt wiele pracy dla artystów, wiem, ze takie konkursy przyciągają naprawdę doskonałych artystów z całego świata.

Jak sam wspomniałeś przed chwilą, masz wiele mocnych koneksji z Polską. Dlaczego Polska?
Studiowałem na wydziale kompozycji w Konserwatorium Muzycznym w Birmingham, w tamtym okresie muzyka, którą tworzyłem była pod ogromnym wpływem kompozycji Lutosławskiego i Pendereckiego. Miałem bzika na punkcie ich muzyki. Któregoś dnia, kompozytor z Polski z akademii muzycznej w Krakowie , Marek Stachowski, został zaproszony do nas aby prowadzić masterclass z kompozycji. W którymś momencie podczas naszych zajęć, kiedy zapoznał się z moją muzyką, powiedzial „o, widzę, ze jesteś pod dużym wpływem polskich kompozytorów”, zarówno Lutosławski jak i Penderecki byli jego przyjaciółmi, zaproponował mi, żebym przyjechał studiować u niego w Krakowie. Polska była wtedy w zamkniętym bloku komunistycznym, nie miałem pojęcia jak to zrobić, ale on poradził mi abym zaaplikował do Polskiego Instytutu Kultury w Londynie, który po negocjacji z British Council wytypował mnie do jednorocznego stypendium w Krakowie! Po zdaniu egzaminów w Wielkiej Brytanii wsiadłem w pociąg do Warszawy, a z tamtąd w pociąg do Krakowa. Nigdy nie zapomnę momentu przyjazdu do Krakowa, gdy szedłem ulicą Floriańską z Dworca Głównego. Nie mogłem uwierzyć, że tam byłem, czułem się jakbym był w filmie! To był zupełnie inny świat, wszystko było tak inne... W sumie przedłużyłem swój pobyt w Polsce i zostałem przez 2 i pół roku.

Premiera Strasznego Dworu w Teatrze POSKu juz w sobotę 3-go października. Zapowiada sie naprawdę wyjątkowe wydarzenie na dużą skalę. Powiedz proszę, z jakich powodów będzie wyjątkowe?
Będzie to wyjątkowe i bardzo specjalne wydarzenie z powodu wszystkich osób, które wezmą w nim udział – osób z wielu miejsc i bardzo różnych środowisk. Łączy nas wszystkich praca nad tym wspaniałym, wspólnym projektem. Mamy więc brytyjską orkiestrę, która zagra Straszny Dwór po raz pierwszy! Połowa obsady przyjeżdża z Polski, mamy też Polaków, którzy mieszkają tutaj. Wystąpi również budowlaniec z Ipswich, który zaśpiewa całkiem sporą rolę. Jego ojciec jest Polakiem, ale on nie mówi po polsku – zaśpiewa jednak w języku polskim. Pracowaliśmy ostanio nad wymową, nad każdym słowem, dżwiękiem – bardzo nam zależy, aby jego polski zabrzmiał jak najlepiej – ma prawdziwy talent, nazywa się Julian Ochwat. Wystąpi na scenie razem z największymi polskimi artystami operowymi – to będzie nieprawdopodobne! Przyjeżdża niesamowity reżyser, Feliks Tarnawski, ktory przez wiele lat był głównym dyrektorem Opery Wrocławskiej, obecnie pracuje z Pro Musica i odbywa regularnie europejskie tournees. Jest bardzo wymagający, ale jest geniuszem. Wystąpi chór Ave Verum z Croydon, również chór złożony ze śpiewaków z chóru Świętego Ignacego, oraz z Ealingu! Zapowiada sie wielkie wydarzenie, wydarzy się coś nieprawdopodobnego – to nie będzie kolejna inscenizacja opery Moniuszki, zobaczycie produkcję Feliksa Tarnawskiego, dzieło na najwyższym poziomie, które zostało stworzone z wielkim entuzjazmem, nie do zapomnienia!


 

• Widzisz błąd na stronie? Wyślij informację do redakcji.
• Zapisz się do naszego newslettera - najświeższe wiadomości codziennie na Twój e-mail
• Wyślij do znajomego
 ~TR:  Good job!
odpowiedz
CLWK
blacklemon
Team One
Capital
Kotrak
listopad
pnwtśrczptsond
12345
6789101112
13141516171819
2021
22
23242526
27282930
grudzień
pnwtśrczptsond
123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031
dzisiaj w Londynie
koncerty:
imprezy:
spektakle:
wystawy:
 • Zobacz wszystkie wystawy
inne:
KomunikatyO portaluLudzie portalupl Reklamauk AdvertisingNasz patronatKonkursyNapisz do nasWyślij materiałPartnerzyrss
Copyright 2008 elondyn.co.uk.
Support: It's Done under Epoznan.pl licence. All rights reserved.